Jak informuje gk24.pl, co najmniej do końca przyszłego roku Kołobrzeg najprawdopodobniej nie będzie miał dodatkowej karetki pogotowia. Na apel prezydenta miasta wojewoda dał odpowiedź odmowną.
- To trochę tak jak odsuwanie w czasie operacji osoby śmiertelnie chorej. Najnormalniej w świecie może się ona jej nie doczekać - mówi "Głosowi" prezydent Kołobrzegu Janusz Gromek. Komentuje w ten sposób odpowiedź, jaką magistrat otrzymał w ostatnich dniach ze Szczecina. Na apel o dodatkową karetkę pogotowia ratunkowego w mieście wojewoda powiedział "nie".
O tym, że nie tylko kołobrzeski ratusz, ale też sami pracownicy pogotowia apelowali o dodatkowy samochód ratunkowy, pisaliśmy kilkakrotnie. Oficjalne pisma w tej sprawie do wojewody zachodniopomorskiego wysłane zostały w sierpniu i wrześniu. Argumentację stanowiły m.in. dane dotyczące liczby turystów odwiedzających region, a co za tym idzie - konieczność zapewnienia im właściwej opieki medycznej.
"W roku 2013, w samym tylko Kołobrzegu udzielono ponad 3 mln noclegów. Pod tym względem nasze uzdrowisko jest notowane niżej jedynie od Warszawy i Krakowa" - czytamy w sierpniowym liście skierowanym do Szczecina.
- Obsługa poszczególnych powiatów naszego województwa opiera się o umowy na świadczenia zespołów ratownictwa medycznego, a te obowiązują do końca 2015 roku - informuje rzecznik prasowy wojewody zachodniopomorskiego Agnieszka Muchla. Oznacza to w zasadzie, że wszelkie korekty co do liczby karetek wprowadzić będzie można dopiero w 2016 roku. - Każdorazowo aprobuje je ministerstwo zdrowia; to samo tyczy się ewentualnych zmian w trakcie obowiązywania kontraktów. Na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć, że i my będziemy występować do Warszawy o przyznanie naszemu województwu większej liczby pojazdów z ratownikami. Nie wiemy jednak, z jakim skutkiem - informuje Muchla.
Czytaj więcej: gk24.pl
