38-latek spod Warty (łódzkie) nie miał eboli, chociaż jeszcze w poniedziałek było takie podejrzenie. Do łódzkiego szpitala został przewieziony karetką ze specjalnym izolatorem transportowym. - Zanim po raz kolejny będziemy mogli go użyć, musimy wymienić filtry urządzenia.
A to może potrwać kilka tygodni - informuje tvn24.pl łódzkie pogotowie. Krajowy konsultant ds. ratownictwa uspokaja: pacjenci nie będą z tego powodu zagrożeni.
W poniedziałek cała Polska żyła historią pacjenta, który został przewieziony do łódzkiego szpitala z podejrzeniem zarażenia wirusem ebola. Na szczęście już we wtorek okazało się, że pacjent nie cierpi na tę chorobę i nie ma ryzyka epidemii.
Zanim jednak było to wiadomo, użyto wszystkich środków ostrożności, żeby nie doszło do rozprzestrzenienia się wirusa.
Więcej informacji: tvn24.pl
