Gdyby co dziesiąty mieszkaniec Ziemi potrafił udzielać pierwszej pomocy, ocaliłoby to milion ludzi rocznie - przekonuje WOŚP, która włączyła się w obchody Europejskiego Dnia Przywracania Czynności Serca, próbując pobić rekord w liczbie osób prowadzących jednocześnie resuscytację - informuje wyborcza.pl
To już druga próba pobicia rekordu w liczbie osób prowadzących jednocześnie resuscytację. W zeszłym roku Fundacja Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy w taki sam sposób uczciła obchody Europejskiego Dnia Przywracania Czynności Serca, który przypada 16 października.
Ze wstępnych danych zebranych przez organizatorów wynika, że w tegorocznej akcji w Polsce uczestniczyło ponad 61 tys. osób.
"Przed rokiem w próbie ustanowienia rekordu w całym kraju uczestniczyło w sumie 83 tys. osób. Do wczoraj chęć udziału w akcji zadeklarowało i zarejestrowało się kilkadziesiąt tysięcy osób. Dokładana liczba uczestników będzie znana za kilka dni" - powiedział w czwartek dziennikarzom rzecznik WOŚP Krzysztof Dobies.
W Warszawie próba pobicia rekordu odbyła się m.in. w hali głównej Dworca Wschodniego. Akcja zgromadziła ok. stu osób - głównie dzieci i młodzież. Była to inicjatywa skierowana do uczestników programu edukacyjnego prowadzonego przez WOŚP "Ratujemy i Uczymy Ratować" w całej Polsce.
"Gdyby co dziesiąty mieszkaniec Ziemi potrafił udzielać pierwszej pomocy, ocaliłoby to milion ludzi rocznie, co znaczy, że tak ogromna liczna ludzi ginie tylko dlatego, że wciąż jest zbyt mała wiedza społeczeństwa na temat ratowania innych.
Cały tekst: wyborcza.pl
