Ból głowy, długi termin wizyty u specjalisty, skaleczenie lub potrzebna recepta. Co zrobić? Najlepiej jest wezwać karetkę - taką metodę stosuje sporo z nas - alarmuje gs24.pl
Początek października. Ratownicy dostają wezwanie. Podobno mężczyzna został potrącony przez samochód. Załoga karetki wskakuje do auta i jedzie na sygnale. Na miejscu widzą pana, który siedzi sobie na poboczu. Okazuje się, że wezwał karetkę pogotowia ratunkowego, bo ma daleko do domu, a "przecież musi jakoś wrócić".
- Nie pierwszy raz ten 56-latek historię wyssał z palca tylko po to, aby służby ratunkowe wykorzystać, jako taksówkę - żali się Łukasz Famulski z policji. - Teraz sprawa trafi do sądu.
"Taki wasz k.... obowiązek!"
Powód wezwania: rana kłuta, mężczyzna przebił szkłem stopę. Według relacji wzywającego mężczyzna ma krwotok, którego nie da się zatamować. Na miejscu ratownicy trafiają na siedzącego spokojnie w fotelu pana, z plastrem na stopie.
- Zawieźcie mnie do szpitala! Natychmiast chcę jechać do lekarza, niech mnie obejrzy! - słyszą ratownicy.
Rana kłuta okazuje się lekkim rozcięciem.
- Ale my nie możemy odmówić odwiezienia do szpitala. Taką możliwość mają tylko lekarze, a oni nie jeżdżą w podstawowych zespołach medycznych - tłumaczy jeden ze szczecińskich ratowników. - Na nasze pytanie, dlaczego wezwana została karetka usłyszeliśmy: "A od czego wy jesteście? Taki jest wasz k.... obowiązek".
Czytaj więcej: gs24.pl
