Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

- Myślałam, że umrę, kiedy leżałam na chodniku, czułam ból w klatce piersiowej i słyszałam, że karetka nie chce przyjechać - wspomina Magdalena Szewczyk. Chora kobieta trafiła do szpitala po blisko półtorej godziny. Była reanimowana sześć razy. Cud, że żyje. Sprawą zajął się prokurator  - poinformował portal krakow.naszemiasto.pl

Dyspozytor pogotowia ratunkowego nie chciał wysłać karetki do pacjentki, która - jak się później okazało - przechodziła m.in. zawał serca i zator tętnicy płucnej. Zamiast ambulansu zasugerował jej, że do szpitala może dotrzeć pieszo. Kobiecie pomogli przechodnie i przypadkowo przejeżdżający policjanci, którzy dzwonili na pogotowie.
Kiedy wreszcie ratownicy medyczni przyjechali na miejsce, początkowo nie chcieli zabrać kobiety do karetki. Ulegli dopiero pod naciskiem męża. Po przewiezieniu do szpitala kobieta była sześciokrotnie reanimowana i przez trzy dni walczyła o życie. Lekarze mówią wprost: to cud, że żyje. Teraz sprawą zajmie się krakowska prokuratura.

Więcej: karkow.naszemiasto.pl

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account