Wymyślił wypadek, po czym siedział w rowie i patrzył, jak jego ofiar szukają policja, straż pożarna i pogotowie - poinformował portal nowiny24.pl. Zapłaci za akcję.
Telefoniczna informacja o wypadku drogowym kilku aut z co najmniej 2 rannymi w Żołyni--Kopanie postawiła w niedzielę wieczorem na nogi służby ratunkowe z pow. łańcuckiego. Policjanci po przyjeździe na miejsce zastali 4 wozy strażackie i 2 karetki. Wszyscy szukali ofiar i wypadku. Okazało się, że był to głupi żart pijanego 21-latka.
- Mieszkaniec gminy Żołynia zadzwonił na numer alarmowy, a potem, siedząc w rowie, obserwował poszukiwania służb, które mogły być potrzebne w tym czasie gdzie indziej - mówi st. asp. Mariusz Stanio, oficer prasowy KPP w Łańcucie. - Mężczyzna został przesłuchany. Wniosek o jego ukaranie zostanie skierowany do Sądu Rejonowego w Łańcucie. Oprócz grzywny może zostać wobec niego orzeczona nawiązka.
To nie pierwszy w ostatnim czasie taki żart. 11-latek z Humnisk, zmieniając głos na kobiecy, alarmował o strasznym wypadku koło cmentarza i uwięzionych w autach ludziach. Ze szczegółami i dramatyzmem opowiadał o zdarzeniu. Na miejsce popędziła policja i strażacy.
Więcej: nowiny24.pl
