Brakuje chętnych do pracy w Karkonoskiej Grupie GOPR, która obsługuje cały teren Sudetów Zachodnich. Zdaniem naczelnika placówki, ludzie odchodzą z tej pracy z powodów finansowych. W ciągu roku może nas być za mało - powiedział naczelnik Sławomir Czubak.
Jak poinformował naczelnik Czubak, Karkonoska Grupa Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego ma 14,5 etatu dla ratowników zawodowych. Skład zespołu uzupełniają ochotnicy, którzy biorą udział w akcjach ratowniczych społecznie.
- Wynagrodzenie ratowników zawodowych jest zbyt niskie, więc ludzie odchodzą do innej pracy. Jest też problem z nowym naborem. Ostatnio odeszły trzy osoby, a ja otrzymałem tylko jedno podanie o pracę. W praktyce nie mam szans na wybór pracownika - powiedział naczelnik.
- Nie ma środków na płacenie nadgodzin, więc ratownicy zawodowi, gdy je wypracują w akcji, odbierają je w formie wolnych dni. To jeszcze bardziej komplikuje sytuację - dodał Czubak.
Czytaj więcej: rynekzdrowia.pl
