O pracę nie muszą się martwić diagności laboratoryjni ze specjalizacją. Na rynku pracy są wręcz rozchwytywani. Gorzej mają ratownicy medyczni i pielęgniarki - poinformował dziennikwschodni.pl
– Najbardziej rozchwytywani są specjaliści w cytomorfologii medycznej, laboratoryjnej transfuzjologii medycznej, toksykologii medycznej, laboratoryjnej immunologii medycznej i laboratoryjnej genetyce medycznej – wylicza dr Elżbieta Puacz, prezes Krajowej Izby Diagnostów Laboratoryjnych. – Jest także praca dla specjalistów w dziedzinie mikrobiologii i medycznej diagnostyki laboratoryjnej.
Znacznie gorzej mają ratownicy medyczni. – Tylko w lubelskim pogotowiu czeka w tym momencie 150 podań. W skali kraju może być nawet kilka tysięcy ratowników bez pracy – zaznacza Zdzisław Kulesza, dyrektor Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Lublinie.
– Konieczna jest nowelizacja ustawy o państwowym ratownictwie medycznym i uregulowanie m.in. kwestii związanych z edukacją ratowników. W tym momencie w zawodzie mogą pracować zarówno osoby, które skończyły dwuletnie studium jak i te, które mają licencjat z ratownictwa. Mają takie same kompetencje, chociaż kształcenie wyglądało inaczej.
Dodaje, że brakuje jednolitego programu nauczania i weryfikacji zdobytej wiedzy. – Od 1998 r. kiedy powstały pierwsze szkoły kształcące ratowników powstało wiele placówek, które oferują taki kierunek. Stąd tak duża dysproporcja pomiędzy liczbą absolwentów a rzeczywistymi potrzebami rynku – wyjaśnia dyr. Kulesza.
Jeszcze inaczej jest z zawodem pielęgniarki i położnej. Praca jest, ale zainteresowanie zawodem ciągle spada. Głównie z powodu niskich zarobków.
Czytaj więcej: dziennikwschodni.pl
