Codziennie o godz. 20 drzwi hangaru w Balicach, gdzie stacjonuje helikopter Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, zamykają się. Po tej godzinie do ratowania ludzi trzeba ściągać maszyny z Wrocławia, Warszawy albo prosić o pomoc Słowaków.
Problem zbyt krótkiego dyżuru Lotniczego Pogotowia Ratunkowego w Krakowie pokazało zdarzenie z ostatnich dni, gdy beskidzka grupa GOPR o godz. 20.55 znalazła zabłąkanych turystów na Babiej Górze.
Jeden z nich był w stanie hipotermii głębokiej i wymagał specjalistycznej pomocy.
Więcej informacji: wyborcza.pl
