Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Przez ponad dwie godziny w noc sylwestrową karetka transportowa pogotowia ratunkowego krążyła na trasie Mogilany - Kraków. Nie jeździła do pacjentów. Jak informuje Wyborcza.pl wezwali ją pracownicy pogotowia... by odwiozła ich po imprezie do domu!

- O jasna cholera! Nie wierzę! - tak zareagował wicemarszałek Wojciech Kozak, gdy opowiedzieliśmy mu, jak zakończyli zabawę pracownicy pogotowia ratunkowego w noc sylwestrową. A zakończyli ją tak...

Kilkoro z nich bawiło się w Mogilanach. Około godz. 4.30 rano zadzwonili na prywatny (!) numer telefonu dyżurującej w nocy dyspozytorki i poprosili, by przysłała transport medyczny do Mogilan (karetki transportowe tym różnią się od karetek pogotowia, że wykonują transporty na zamówienie w ramach umów z placówkami medycznymi oraz prywatne transporty płatne).

W szampańskich nastrojach

Według informacji, do jakich dotarła "Gazeta Wyborcza", kobieta posłała do Mogilan zespół bariatryczny, czyli karetkę do przewozu osób otyłych. Ale ta okazała się za mała! Kierowca stwierdził, że wszyscy pasażerowie jednocześnie się w niej nie zmieszczą, i zabrał w drogę powrotną tylko część kolegów.

Po resztę wrócił do Mogilan ok. godz. 5.40. Karetka krążyła na trasie Kraków - Mogilany - Kraków przez ponad dwie godziny. Do Krakowa po imprezie przywiozła w szampańskich nastrojach łącznie 12 osób - wynika z informacji "Wyborczej". Tymczasem w sylwestrową noc pogotowie miało pełne ręce roboty: tylko w samym Krakowie ambulansy wyjeżdżały z pomocą 166 razy.

Za kursy z Mogilan pogotowie wystawiło dwa rachunki po 108 zł. To mniej niż za kurs taksówką. Z Mogilan do centrum Krakowa cztery osoby zapłacą ok. 110 zł. Dwanaście musiałoby wyłożyć ponad 300 zł.

Czytaj więcej: krakow.gazeta.pl

Twoja reakcja na artykuł?

Aby dodać komentarz, zaloguj się!

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account