Wspólnoty mieszkaniowe bronią się przed obcymi. Przy okazji uniemożliwiają pogotowiu sprawne ratowanie osób chorych - alarmuje portal Pomorska.pl
- Ludzie kołkami zagradzają drogi i chodniki przy blokach zapominając, że odcinają w ten sposób dojazd służbom ratowniczym. Aby dotrzeć do chorego, często zamiast najprostszą drogą, musimy kluczyć między budynkami. A cenne minuty uciekają - mówi Roman Gogol, kierowca karetki inowrocławskiego pogotowia.
Ratownicy od dawna zbierali się, aby dotrzeć do "Pomorskiej" i poruszyć na jej łamach temat zakołkowanych przez wspólnoty mieszkaniowe chodników i dróg dojazdowych na inowrocławskich (i nie tylko) osiedlach.
Na Nowym nieźle, ale na innych osiedlach...
- Świeżo upieczeni kierowcy ambulansów jadą na miejsce wezwania najprostszą drogą i... mają problem. Ci bardziej doświadczeni wiedzą, jak ominąć blokady w chodnikach. Trzeba jednak nadkładać drogi - opowiada Gogol. Są jednak miejsca, gdzie słupek słupkiem pogania. Wtedy karetki próbują dotrzeć pod bloki po trawnikach. Nie ma problemu, gdy jest sucho, ale gdy pada, zdarza się, że auta grzęzną w błocie. - Wtedy wzywamy na pomoc drugą karetkę albo strażaków, którzy swymi silnymi wozami wyciągają nas z grzęzawiska - relacjonuje ratownik.
Czytaj więcej: pomorska.pl
