Kobiety tradycyjnie uznawane są za słabą płeć. Ten, kto to wymyślił, z pewnością nie widział w akcji dziewczyn, które niosą pomoc w polskich górach. Jak poinformował portal Npm.pl ratowniczki GOPR i TOPR od lat bowiem udowadniają, że przybywający z odsieczą rycerz w niebiesko-czerwonej zbroi wcale nie musi być mężczyzną.
Panie w Górskim Ochotniczym Pogotowiu Ratunkowym aktywnie działają niemal od samego początku. Na przykład na Podhalu Elfryda Trybowska wraz z mężem niosła pomoc poszkodowanym i kładła podwaliny pod utworzenie w 1954 roku tamtejszej grupy GOPR. W jej ślady poszły setki kobiet. Obecnie we wszystkich siedmiu grupach GOPR czynnie działa 102 ratowników zawodowych i 737 ochotników. Wśród nich znajduje się około 70 pań.
Łącznie „ratownicy w spódnicy” stanowią więc ponad osiem procent goprowców. Panie muszą więc zmierzyć się z tym, że wchodzą do środowiska, w którym zdecydowaną większość stanowią mężczyźni. Ratownicy zdają sobie sprawę, że nie jest to dla kandydatek łatwe.
Czytaj całość: Npm.pl
