Od kilkunastu dni pojawiają się w mediach informacje, iż poznańskie pogotowie ratunkowe być może zostanie sprywatyzowane - poinformował portal e-lubon.pl. Jeśli tak się stanie obejmie to również i lubońską placówkę. Po przekształceniu placówki w spółkę pracownicy pogotowia byliby zatrudniani na kontrakty. Taki los spotkał już jednostkę w Koninie, która działa na takim samym statusie jak pogotowie poznańskie. Jednostka ta już od roku funkcjonuje jako spółka prawa handlowego. Urząd Marszałkowski z takiego rozwiązania jest zadowolony.
W przypadku poznańskiej jednostki muszą zostać przeprowadzone analizy i konsultacje - mówił w telewizji WTK Dyrektor Departamentu Zdrowia Urzędu Marszałkowskiego Leszek Sobieski. Nie mówimy o prywatyzacji, być może o komercjalizacji - dodał dyrektor.
Robert Judek z SNZZ Pracowników Ratownictwa Wlkp. twierdził natomiast, iż jest przepaść między spółką w Koninie i działalnością konińską a pogotowiem w Poznaniu, chociażby jeśli chodzi o liczbę populacji ludności jaka jest obsługiwana.
Poznańskie pogotowie obsługuje według raportu z 2013 roku około 1 mln 200 tysięcy mieszkańców, a Konin 200 tysięcy. Poznańskie pogotowie w 2013 roku wyjeżdżało około 59 tysięcy razy, kiedy pogotowie konińskie 9 tysięcy razy - mówił Robert Judek. Spółka prawa handlowego musi zarabiać gdzieś pieniądze. Pytanie, gdzie spółka ma zarabiać? My widzimy tylko oszczędności na ratownikach, którzy będą zatrudniani na kontraktach. Pracować trzeba po 300, 400 godzin, aby na koniec miesiąca mieć godziwe wynagrodzenie. Jeśli ratownik miałby pracować 170 godzin to dostałby 1300 złotych. Czy takiego pogotowia chcą Poznaniacy? - dodał.
Więcej: e-lubon.pl
