Od szybkości udzielenia pomocy ofiarom wypadku często zależy ich życie. Inteligentny System Ratunkowy znacznie skróci ten czas - poinformował Auto-swiat.pl
Lokalna droga gdzieś na odludziu pod Elblągiem, zima, późny wieczór. Jadące drogą auto nagle zaczyna „tańczyć", a w chwilę potem wpada do rowu i uderza przodem w betonowy przepust. Huk giętej blachy, odpalanych poduszek powietrznych i... cisza. W środku nieprzytomny, zakrwawiony kierowca.
To czy kierowca przeżyje ten wypadek zależy od czasu, w jakim udzielona zostanie mu pomoc. Lekarze twierdzą, że szanse na przeżycie maleją z każdą minutą.
Na szczęście w samochodzie był Inteligentny System Ratunkowy. W momencie odpalenia poduszek system – wykorzystując pokładowy GPS –wysłał komunikat do Centrum Monitoringu. Dużurny na ekranie komputera zobaczył nie tylko informację o wypadku, lecz także dokładną lokalizację auta.
Ponieważ wezwanien wysłane było automatycznie dyżurny wiedział, że kierowca jest nieprzytomny, sam wezwać pomocy nie może i wymaga natychmiastowej pomocy.
Wezwanie karetki pogotowia trwało kilka sekund. Ratownicy medyczni byłi na miejscu wypadku kilkanaście minut później. Dzięki temu kierowca został na miejscu opatrzony i w pół godziny dostarczony do szpitala. Przeżył dzięki Inteligentnemu Systemowi Ratunkowemu.
Fikcja? Na razie tak, ale od 2018 roku taki system montowany będzie w każdym nowym aucie sprzedawanym w Unii Europejskiej, a więc także w Polsce.
Czytaj więcej: auto-swiat.pl
