Strażacy i policjanci od dawna korzystają z pomocy psychologów. Ratownicy z łódzkiego pogotowia twierdzą, że są nie mniej zestresowani. Dlatego poprosili dyrekcję, by zatrudniła specjalistę, z którym mogliby rozmawiać o swoich problemach.
Kilka dni temu 30-letni sierżant sztabowy z komendy policji w Opocznie został zraniony nożem w trakcie interwencji. Śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego przetransportował go do łódzkiego Szpitala im. Kopernika, gdzie przeszedł poważną operację. Kiedy odzyskał przytomność, przyszedł do niego psycholog. Był też u rodziny rannego policjanta. Nożownik z Opoczna
Jakby się nic nie stało
- Kilka lat temu uczestniczyłam w wypadku karetki, po którym musiałam wrócić na dyżur. Nie było łatwo - opowiada Renata Warężak-Kuciel, dyrektorka ds. medycznych łódzkiego WSRM. - Nikt też nie zapytał, jak się czuję, po tym, jak musiałam prowadzić resuscytację (przywracanie czynności życiowych - red.) dwumiesięcznego dziecka. Minęło już kilka lat, a ja do dzisiaj pamiętam każdą minutę tej akcji. Nie mogę też zapomnieć resuscytacji 40-letniego mężczyzny i rozpaczy jego żony i dzieci, kiedy powiedziałam, że nic więcej nie da się zrobić. Po każdej takiej akcji trzeba jechać na kolejną wizytę, jakby się nic nie stało.
Ratownicy z Zespołów Ratownictwa Medycznego godzinami mogą opowiadać podobne, mrożące krew w żyłach historie. W ciągu ostatnich tygodni jeden z zespołów musiał uciekać z wizyty, bo został zaatakowany przez mężczyzn z nożami, inny został oblany rozpuszczalnikiem przez agresywną, pijaną kobietę, a kolejny - zaatakowany przez dwóch pijanych mężczyzn próbujących wrzucić rower przez zamknięte okno karetki.
Czytaj więcej: lodz.gazeta.pl
Psycholog na pomoc. Ratownicy w wielkim stresie
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 3347
