Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Strażak z Mysłowic pomógł uratować duszące się dwumiesięczne dziecko. Przez telefon instruował matkę jak należy postępować, by malec znów zaczął oddychać.

Wszystko działo się w minioną środę. Mł. asp. Jakub Skalmierski pełnił służbę na stanowisku kierowania komendanta miejskiego PSP w Mysłowicach. "Dziecko się dusi. Co mamy robić?" - usłyszał przez telefon. Jak się okazało, malec zakrztusił się herbatą i doszło do bezdechu

"W tym dniu zastępował na służbie etatowego dyspozytora"
- Strażak poinstruował osobę dzwoniącą jakie ma wykonywać czynności w celu przywrócenia oddechu u dziecka i w między czasie dysponował na miejsce zdarzenia Zespół Państwowego Ratownictwa Medycznego - mówi st. kpt. Wojciech Chojnowski z PSP w Mysłowicach.

Zauważa, że ktoś, kto zadzwonił pod numer alarmowy 998, był równie opanowany jak dyspozytor. Mężczyzna przekazywał wszystkie wskazówki matce, która ratowała dziecko. Po chwili wszyscy usłyszeli cichy płacz malca, który zaczął normalnie oddychać..

Czytaj więcej: tvn24.pl

Twoja reakcja na artykuł?

Komentarze  

vip
+5 #1 vip 2015-05-14 11:57
Gdyby był opanowany to by zadzwonił na 999 a nie do straży.
Zgłoś administratorowi
tm212
+3 #2 tm212 2015-05-15 08:06
mogli by na szkole rodzenia poświęcić chociaż godzinkę tematyce pierwszej pomocy u dziecka..
Zgłoś administratorowi

Aby dodać komentarz, zaloguj się!

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account