Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Pistolet przy skroni, cios mieczem samurajskim albo maczetą, pobicia, a w najlepszym przypadku szarpaniny i wyzwiska - w Krakowie nie ma dnia, aby ratownik medyczny nie został zaatakowany przez agresywnego pacjenta, jego rodzinę lub świadków zdarzenia.
Pracownicy pogotowia zwracają uwagę, że coraz częściej w czasie próby niesienia pomocy, sami stają się ofiarami. - Zazwyczaj agresja u pacjentów wiąże się ze spożyciem alkoholu - mówi IAR Joanna Sieradzka z Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego. Był przypadek, kiedy agresywny, wulgarny i pijany mężczyzna zaczął dotkliwie kopać ratownika powodując u niego poważniejsze obrażenia. Zdarzył się też przypadek ataku na ratowniczkę, która po pobiciu trafiła do szpitala i przechodzi dłuższą rehabilitację - tłumaczy rzeczniczka krakowskiego pogotowia.

Czytaj więcej: dziennik.pl

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account