Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Nie chcą tam pracować, bo mało zarabiają, dyżury są ciężkie, a obowiązki... nieprestiżowe. Dyrektor izby robi, co może, ściąga lekarzy na dyżury z Otwocka, Ciechanowa, Włocławka, ale przydałby mu się ktoś na stałe - informuje Gazeta.pl. Uda się?

O problemie poinformował nas zaniepokojony czytelnik: - Podobno kolejny lekarz odszedł niedawno z płockiej izby wytrzeźwień. Jak tam teraz wygląda praca? Przecież zgodnie z przepisami lekarz musi być, inaczej izbie grozi likwidacja.

Nie byłoby to dobre rozwiązanie, o czym zresztą pisaliśmy niejednokrotnie. W miastach, w których zniknęły izby, pijane osoby stały się ogromnym kłopotem, głównie dla szpitalnych oddziałów ratunkowych. Władze naszego miasta zawsze dalekie były od pomysłu zamykania płockiej placówki.

Czy teraz faktycznie grozi nam taki scenariusz?

Bogusław Gostomski, dyrektor izby, przyznaje, że problem z lekarzami ciągnie się od kilku lat. - Odchodzą z pracy ze względów finansowych, ale także z powodu specyfiki pracy w izbie. Po prostu nie chcą u nas pracować - przyznaje Gostomski. W dodatku - wylicza - w ub.r. dwoje lekarzy zmarło, miesiąc temu dwóch zrezygnowało z powodów zdrowotnych. - A w świetle przepisów prawa obecność medyka dyżurnego jest obligatoryjna. W tej chwili zabezpieczamy dyżury, przyjeżdżają lekarze z Otwocka, Ciechanowa, ostatnio z Włocławka. Każda doba musi być obstawiona, a na stałe medyka nie mamy - informuje dyrektor.

Więcej: plock.gazeta.pl

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account