Łodzianka w średnim wieku wezwała karetkę pogotowia ratunkowego do męża, który zaniemówił, siedzi nieruchomo przed telewizorem i na nic nie reaguje. Gdy ratownicy przybyli na miejsce, okazało się, że mężczyzna po prostu obraził się na żonę.
Chcąc ją ukarać, przestał się do niej odzywać i odpowiadać na zaczepki. Za nieuzasadnione wezwanie pogotowia kobieta została ukarana mandatem w wysokości 500 zł.
Inna łodzianka wezwała karetkę, gdyż chciała, by... przepisano jej receptę na wskazany przez nią silny środek przeciwbólowy, bo lekarz ze świątecznej pomocy zalecił inny specyfik.
Zdarzają się głupie żarty – ktoś wzywa np. karetkę do swojej dziewczyny lub sąsiadki, twierdząc, że dzieje się z nią coś złego. Ta jest kompletnie zaskoczona, gdy ratownicy pukają do jej drzwi. – Od początku roku mieliśmy około pół setki nieuzasadnionych wezwań, ale bywa, że podczas jednego dyżuru są takie dwa – trzy – mówi dr Renata Warężak-Kuciel z Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego w Łodzi.
Więcej: expressilustrowany.pl
Łódź. Karetką na sygnale, bo mąż się obraził...
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 2886

Komentarze