Aktualizacja piątek, godz. 11.54 -Przesłuchałam nagraną rozmowę policjanta z dyspozytorką pogotowia - mówi Elżbieta Sochanowska, rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie. - Przebiegała ona spokojnie. Nie było symptomów, że dziecku zdrowiu, czy życiu coś zagrażało. Policjant szukał lekarza, który by obejrzał, czy z dzieckiem jest wszystko w porządku. W takim przypadku nie zachodziła konieczność wysłania karetki pogotowia. W naszej ocenie dyspozytorka postąpiła słusznie.
Aktualizacja, godz. 15.22 Otrzymaliśmy stanowisko firmy Falck Medycyna. - Odnosząc się do zdarzenia, które miało miejsce w Sławnie Zarząd Falck Medycyna informuje, że prośba o wysłanie zespołu ratunkowego do 10 miesięcznej dziewczynki została zgłoszona do Centralnej Dyspozytorni w Kołobrzegu, należącej do Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie, która jest oddzielnym podmiotem nie związanym z firmą Falck Medycyna. Firma Falck Medycyna nie otrzymała dyspozycji wyjazdu zespołu ratunkowego do tego zgłoszenia - informuje Magdalena Orłowska, specjalista ds. kontaktów z mediami z firmy Falck Medycyna
Aktualizacja, godz. 14.15 Otrzymaliśmy stanowisko szpitala w Sławnie. - Dziecko było odwodnione w stopniu łagodnym i trafiło do szpitala po trzech godzinach od interwencji w mieszkaniu jego rodziców - mówi Arkadiusz Michalak, dyrektor Szpitala Powiatowego. - Nie było zagrożenia życia, czy zdrowia dziewczynki, co stwierdził lekarz w szpitalu. Pogotowie ratunkowe odmówiło wysłania karetki. Transport medyczny jest dla osób chorych. To pracownicy MOPS powinni przewieźć dziecko autem służbowym, ale takiego samochodu nie ma ją.
Więcej: dziennikbaltycki.pl
