Kolejki, ścisk, rany kłute i szarpane, złamania, boleść, niedola, za mało lekarzy. To nie szpital polowy, ale SOR – czyli Szpitalny Oddział Ratunkowy. A tam, gdzie jest cierpienie pojawiają się też frustracja i agresja.
Szpital Wojewódzki w Poznaniu przy ul. Lutyckiej jego oddział ratunkowy cieszy się w tym mieście relatywnie dobrą opinią. Nigdy dotąd nie było w nim przypadku fizycznej napaści na lekarza. Jednak od zeszłego miesiąca nawet personel medyczny, przyzwyczajony do nerwowej atmosfery na SORze ,jest przestraszony. W maju na oddziale ratunkowym doszło dwóch napaści na lekarzy. Czwartego maja na SOR trafił 50-letni pijany mężczyzna z urazem głowy. Był agresywny obrażał pacjentów – relacjonuje Krystian Przybylski lekarz ze Szpitala Wojewódzkiego w Poznaniu. Kiedy powiedziałem pacjentowi, że musi poczekać na swą kolej – wyzwiska przerodziły się w frontalny atak – dodaje lekarz. Przybylski otrzymał dwa ciosy w twarz, obecnie przebywa na zwolnieniu. Dosłownie cztery dni później na tym samym SORze został zaatakowany inny lekarz – Marek Krzemieniewski, wypisywał dokumentacje medyczną gdy zdenerwowany mężczyzna uderzył go w twarz.
Czytaj więcej: natemat.pl
