Dwaj ratownicy medyczni i dyspozytorka pogotowia z Sulechowa zostali oskarżeni o nieumyślne narażenie pacjenta na śmierć lub uszczerbek na zdrowiu. Odmówili pomocy i zbagatelizowali objawy pacjenta ciężko zatrutego grzybami.
Do zdarzenia doszło we wrześniu ubiegłego roku. Mieszkaniec Łodzi Zbigniew Krotowski przebywał w domu swojej partnerki w miejscowości Borek koło Sulechowa. Mężczyzna poszedł na grzyby. Po powrocie usmażył i zjadł zebrane przez siebie grzyby, niestety także muchomora. Objawy zatrucia pojawiły się bardzo szybko. Krotowski zaczął źle się czuć. Do tego doszły bardzo silne bóle i wymioty.
Wezwano pogotowie ratunkowe. Przyjechał ratownik medyczny. Zmierzył ciśnienie, dał lek na dolegliwości żołądkowe i nadciśnienie. Tymczasem stan zatrutego się pogarszał. Dyspozytorka odmówiła przyjazdu karetki. W końcu mężczyzna trafił na oddział sulechowskiego szpitala. W efekcie w Szczecinie przeszedł przeszczep wątroby. Operacja udała się.
Matka pana Zbigniewa o zdarzeniu powiadomiła policję w Łodzi. Ta informację przekazała do Świebodzina. W końcu sprawą zajęła się świebodzińska prokuratura. W katedrze medycyny sądowej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi została przygotowana opinia biegłych.
Prokurator po przeprowadzeniu śledztwa postawił zarzuty trzem osobom. To dwaj ratownicy medyczni i dyspozytorka pogotowia ratunkowego w Sulechowie. - Zostali oskarżeni o to, że będąc osobami, na których ciąży obowiązek opieki, narazili ją na utratę życia lub ciężki uszczerbek na zdrowiu - mówi prokurator Krzysztof Pieniek, szef świebodzińskiej prokuratury rejonowej.
Więcej: gazetalubuska.pl
