Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Szef Horskiej Służby w Słowackim Raju jest jedną z ofiar wczorajszej katastrofy śmigłowca niedaleko Popradu. Ratownicza maszyna, która leciała na pomoc dziecku, runęła na ziemię z wysokości około 50 metrów. Wcześniej śmigłowiec zahaczył o linię wysokiego napięcia. Zginęła cała czteroosobowa załoga.

Na miejscu tragedii zakończyła pracę już Komisja Badania Wypadków Lotniczych i słowacka policja.

Szczątki śmigłowca są pilnowane przez dwóch policjantów.

Ratownicy przygotowują się do przetransportowania części maszyny. W tym niedostępnym terenie można to zrobić jedynie drogą powietrzną. Z rozbitego kadłuba wymontowano więc niektóre fragmenty, po które przyleci śmigłowiec.

Nad Słowackim Rajem rozpętała się burza i akcję trzeba przełożyć do czasu, kiedy warunki pozwolą na bezpieczny lot.

Pilot śmigłowca miał ogromne doświadczenie - latał od 24 lat, brał udział w wielu akcjach górskich.

Maszyna leciała po 10-letniego chłopca, który złamał sobie nogę. Młodego turystę z Niemiec przetransportowała do szpitala inna grupa ratowników.

W związku z katastrofą zamknięta została znaczna część szlaków turystycznych w Słowackim Raju.

Więcej: rmf24.pl

Twoja reakcja na artykuł?

Komentarze  

sheep
0 #1 sheep 2015-07-19 10:52
wyrazy szczerego współczucia Bracia Ratownicy
Zgłoś administratorowi

Aby dodać komentarz, zaloguj się!

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account