Wypadek karetki pogotowia uzmysłowił na jak cienkiej linii balansują ratownicy w powiecie szczecineckim. Szef szpitala walczy o jeszcze jedną karetkę, choć na wakacje.
Przypomnijmy, w minioną sobotę na drodze koło Radacza nowiuteńka karetka pogotowia jechała na sygnale do pacjenta, gdy urwała się zamontowana pod zderzakiem wyciągarka. Maszyna dostała się po podwozie.
Kierowca z najwyższym trudem utrzymał "tańczący” po jezdni pojazd, który obróciło o 180 stopni. Jazda z wyciągarka pod podwoziem o mały włos nie zakończyła się dachowaniem, na szczęście karetka wsparła się o znak drogowy na skraju szosy. Wyciągarka rozerwała jednak zbiornik paliwa i uszkodziła inne elementy podwozia.
- We wtorek przyjechali przedstawiciele firmy z Radomia, którzy robili zabudowę podwozia mercedesa i zabrali go do naprawy zostawiając pojazd zastępczy – mówi Adam Wyszomirski, prezes szpitala w Szczecinku. – Karetka jest na 3-letniej gwarancji i oczekuję, że wróci do nas w takim samym stanie, w jakim ją odbieraliśmy zaledwie kilka miesięcy temu. Jeżeli tak się nie stanie, będę się domagał podstawienia nowego wozu. Szpital mobilny, którego karetka stanowiła główny element, kosztował 540 tys. zł, a więc bardzo dużo.
Czytaj więcej: gk24.pl
