Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Gdyby nie przytomne i ofiarne zachowanie przechodniów, nie wiadomo, jak zakończyłaby się historia mężczyzny, który dostał ataku padaczki na ulicy. Dyspozytorka pogotowia ratunkowego z Ostrołęki po pierwszym wezwaniu odmówiła skierowania do mężczyzny karetki. Upór i chęć pomocy ze strony świadków zdarzenia doprowadziły do tego, że mężczyźnie została udzielona fachowa pomoc przez zespół ratownictwa medycznego.

Zdarzenia, które opisujemy, miały miejsce w rejonie ul. Pułtuskiej w Wyszkowie. Sprawa. O sprawie poinformował nas świadek zdarzenia, zbulwersowany postawą osób odpowiedzialnych za nasze zdrowie i życie.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Już raz powiedzieli zdecydowanie NIE. Mowa o pracownikach oleśnickiego pogotowia ratunkowego, którym kilka lat temu żywo zainteresowana była prywatna firma.

Teraz ci sami ludzie boją się, że w obliczu zmian jakie spotykają Powiatowy Zespół Szpitali i ich dotknie reforma powiatowej służby zdrowia. - Docierają do nas informacje, że mamy być wyłączeni ze struktur szpitala, by ponownie być integralną częścią wojewódzkiej stacji - opowiada nam jeden z pracowników stacji. - Nie wiem, jak by to miało wyglądać. Już teraz jest nam ciężko. Zdarza się, że pacjenci muszą czekać po kilkadziesiąt minut, że z pomocą, przy niektórych interwencjach, idą nam strażacy. Zmiany, jeśli faktycznie miałyby zajść, na pewno nie będą na lepsze.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Duszności, wysokie ciśnienie i utrata świadomości. 58-letniej ursynowiance z takimi właśnie objawami lekarze rodzinni odmówili pomocy, kierując pacjentkę na pogotowie. Rzecznik Praw Pacjenta nie dopatrzyła się uchybień w postępowaniu przychodni.

W ubiegłym tygodniu jedna z mieszkanek bloku przy Dereniowej poczuła się bardzo źle. Obok duszności pojawiło się zdecydowanie za wysokie ciśnienie i częściowa utrata świadomości. Kobieta jest pacjentką przychodni, która mieści się w tym samym budynku, co jej mieszkanie – wybór lekarza pierwszego kontaktu był podyktowany właśnie bliską odległością. Po telefonicznej prośbie o przybycie lekarza, skierowanej do przychodni, spotkała się z odmową i została odesłana na pogotowie.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Pan Jerzy ze Stargardu liczył na to, że pogotowie ratunkowe, po które zadzwonił udzieli mu pomoc. A Jednak dyspozytorka nie wysłała do niego karetki, tylko kazała mu pójść do lekarza

Do redakcji Głosu przyszedł pan Jerzy ze Stargardu. Poskarżył się na funkcjonowanie pogotowia ratunkowego. Mężczyzna mówi, że od paru dni źle się czuł. Nie jadł, nie oddawał moczu. - Nie miałem w ogóle apetytu, coś było ze mną nie tak - mówi stargardzianin. - Myślałem, że przejdzie. Męczyłem się tak przez kilka dni. Nic nie przeszło. Po sześciu dniach postanowiłem zadzwonić po pogotowie, bo mój stan był już kiepski.

Stargardzianin zadzwonił po pogotowie w piątek, 8 kwietnia około godziny 9.30. Dodzwonił się do dyspozytorki w Szczecinie. - Powiedziałem jej jakie mam objawy, że słaby jestem - mówi Czytelnik. - Od razu powinna wiedzieć, że mam jakieś zaburzenia pracy nerek. Ale pani odmówiła przyjazdu karetki. Powiedziała mi żebym coś spróbował jednak zjeść i żebym udał się do lekarza rodzinnego. Ale ja już nie miałem wtedy siły, żeby w ogóle gdzieś chodzić. Ale co miałem zrobić? Lekarz rodzinny, do którego zatelefonowała rodzina pana Jerzego poradził, by pacjenta zabrać do szpitala w Stargardzie.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Co dalej ze szpitalnym lądowiskiem? Jak informowaliśmy kilka miesięcy temu, lądowisko dla helikopterów, które znajduje się na dachu nowego skrzydła szpitala, wymaga modernizacji. Powodem jest spękana nawierzchnia, a raczej „rysa”, która pojawiła się na krótko po tym, jak na lądowisku zaczęły siadać pierwsze śmigłowce.

Szpital wszedł w spór z projektantem i wykonawcą. Nikt bowiem nie chciał wziąć na siebie odpowiedzialności za ten stan rzeczy, a także sfinansować i naprawić usterki. Problem wydaje się już dzisiaj rozwiązany. Spółka szpital w Szczecinku otrzymała odszkodowanie, za które jesienią zamierza wyremontować płytę lądowiska.

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account