- Szczegóły
- dyspozytor
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 3114
Nowe rozporządzenie ministra zdrowia o szpitalnych oddziałach ratunkowych nakłada na lekarzy więcej obowiązków i większą odpowiedzialność. Ponieważ obawiają się, że nie sprostają tym obowiązkom i obawiają się sankcji karnych, pracujący w SOR-ach lekarze masowo rezygnują z pracy.
- Wracam niedawno po ciężkim dyżurze na SOR. Jak zawsze zresztą. Zmuszam się, znajduję resztę sił i biorę psa na spacer. Idę przez swoją małą miejscowość i co widzę? Niepracujące sąsiadki, grilujące kiełbasę na balkonach. Przypuszczam, że moja emerytura obywatelska nie będzie taka sama jak ich. One mają po czwórce dzieci. I zaczęłam się zastanawiać po co ja tak haruję. Na drugi dzień złożyłam wypowiedzenie z pracy na oddziale ratunkowym. Mam dość tego stresu, straszenia nas prokuratorem i mediami. A teraz, gdy ma zacząć obowiązywać system TOPSOR, aż odechciewa się pracy na tym odcinku szpitalnym - To jeden z licznych wpisów na forum lekarskim konsylium24.
- Sytuacja kadrowa na SOR-ach była ciężka, ale teraz jest jeszcze gorsza. Obecnie ledwo spinamy grafik dyżurów. Trochę prośbą, trochę groźbą, trochę motywacją finansową. Nie mniej jednak po wejściu w życie nowego rozporządzenia lekarze straszą, że będą składać wypowiedzenia. Nic dziwnego, że chcą odejść skoro mają obok przychodnie medycyny rodzinnej, w których mogą zarabiać lepiej i jeszcze nie mieć stresujących, nocnych dyżurów - mówi Jerzy Wielgolewski, dyrektor szpitala powiatowego w Makowie Mazowieckim.
- Szczegóły
- dyspozytor
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 6938
Zespół Zakładów Opieki Zdrowotnej w Wadowicach podpisał umowę partnerską z Lotniczym Pogotowiem Ratunkowym dotyczącą projektu „Tryby Obsługi Pacjenta w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym (TOPSOR)". Co to takiego?
Pod koniec czerwca w Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim w Krakowie zostały zawarte umowy partnerskie pomiędzy Lotniczym Pogotowiem Ratunkowym a małopolskimi podmiotami, w których funkcjonują szpitalne oddziały ratunkowe w ramach projektu „Tryby Obsługi Pacjenta w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym (TOPSOR)”. Jednym z nich był Zespół Zakładów Opieki Zdrowotnej w Wadowicach.
W wydarzeniu uczestniczyła sekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia Józefa Szczurek Żelazko oraz – reprezentujący wojewodę małopolskiego Piotra Ćwika – dyrektor generalny Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego w Krakowie Szymon Strzelichowski.
- Szczegóły
- dyspozytor
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 3421
Codziennie do pacjenta nie wyjeżdża co najmniej jeden zespół ratownictwa medycznego - mówi WP ratownik z Warszawy. Brakuje kierowców karetek. To, że ci rezygnują, potwierdziła koordynator zespołów ratownictwa medycznego z wojewódzkiej stacji pogotowia w Warszawie. Ale twierdzi, że "uzupełniają braki" i karetki jeżdżą. Problem z brakiem kierowców dotyczy nie tylko Warszawy.
Tylko od początku czerwca blisko 50 kierowców i kierowców ratowników medycznych z Warszawy złożyło wypowiedzenia - donoszą ratownicy. Każdego dnia zwalniają się doświadczeni pracownicy pogotowia. Alarmują, że jest to problem, bo niepełne zespoły ratownictwa medycznego po prostu nie wyjeżdżają.
- Nie ma rąk do pracy. Ludzie rezygnują, bo zarabiają grosze - mówi WP ratownik, który jeździ w karetce pogotowia w Warszawie. Chce pozostać anonimowy.
Opóźnione wyjazdy
I opowiada, jak wyglądał jeden z takich przypadków.
- Szczegóły
- dyspozytor
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 2202
44-letni ratownik medyczny miał podbierać psychotropy z bazy Lotniczego Pogotowia Ratunkowego w Michałkowie. Grozi mu do pięciu lat więzienia.
– Mężczyźnie zarzucono, że w okresie od października 2018 do 13 stycznia tego roku w Michałkowie, z terenu bazy LPR, działając w krótkich odstępach czasu i w z góry powziętego zamiaru zabrał w celu przywłaszczenia środki odurzające i substancje psychotropowe w liczbie kilkudziesięciu ampułek. Skład leków został szczegółowo ustalony przez prokuratora – tłumaczy w rozmowie z Radiem Poznań prokurator Maciej Meler.
Śledztwo zaczęło się dzięki pozostałym pracowników, którzy zauważyli nieprawidłowości w stanie leków. Na niekorzyść oskarżonego ma działać również fakt, że nie prowadził on ewidencji leków psychoaktywnych, chociaż zgodnie z prawem powinien.
- Szczegóły
- dyspozytor
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 2026
Tylko w ostatnich dwóch miesiącach krakowski sąd skazał na kary grzywien dwie osoby, które znieważyły dyspozytorów medycznych Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego (KPR). W obu przypadkach oskarżeni przyznali się do winy. Dyspozytorzy twierdzą, że coraz częściej spotykają się z agresją ze strony dzwoniących na numer alarmowy.
- Komentować i obrażać jest łatwo. Bardzo często zapomina się jednak o konsekwencjach, jakie za to grożą - mówi Piotr Dymon, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Ratowników Medycznych.
W pierwszym przypadku, w którym zapadł wyrok, dyspozytor medyczny spokojnie zbierał wywiad od zgłaszającego. - Zadawał pytania zgodnie z procedurą. W trakcie wywiadu nic nie wskazywało na to, że wzywający może być agresywny - tłumaczy Joanna Sieradzka, rzecznik prasowy KPR.
Dodaje, że przypadek nie był typowy i dyspozytor, by podjąć właściwą decyzję, musiał pozyskać szczegółowe informacje, dotyczące stanu zdrowia pacjenta. Więcej Sieradzka powiedzieć nie może, gdyż chodzi o dane wrażliwe.
- Ostatecznie dyspozytor poinformował wzywającego o zadysponowaniu zespołu ratownictwa medycznego. Wtedy - z zupełnie niezrozumiałych powodów, nastąpiła litania przekleństw - dodaje Sieradzka. Padły wyzwiska, wulgaryzmy, a nawet groźby. Zgłaszający krzyczał: „ja cię dopadnę!”. Ostatnio sąd wydał wyrok w tej sprawie. Stwierdził, że doszło do znieważania funkcjonariusza publicznego - a takim jest dyspozytor - podczas pełnienia obowiązków służbowych. Zasądzono karę ponad 2 tys. zł.
W drugim przypadku zgłaszający dwukrotnie dzwonił na numer alarmowy. Za pierwszym razem dyspozytorka odmówiła wysłania karetki. - Pacjent zadzwonił po raz drugi i - nawet nie próbując odpowiadać na pytania naszej dyspozytorki - obrzucił ją obelgami. Nie wyjaśnił, o co chodzi, a jedynie krzyczał, m.in. „takie k… nie powinny pracować” - relacjonuje Sieradzka.
