- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 2514
Specjalistyczne placówki zadłużają się, przyjmując pacjentów z wypadków. Dyrektorzy powołali stowarzyszenie i chcą doprowadzić do zmiany zasad finansowania ich leczenia
Eksperci alarmują, że centra urazowe, które miały być ważnym ogniwem systemu ratownictwa medycznego, nie spełniają tej funkcji. W całym kraju powstało ich 13. Jako specjalistyczne placówki działają od kwietnia 2011 r. Powinny leczyć tylko najtrudniejsze przypadki: chorych, którzy ulegli wypadkom komunikacyjnym i mają obrażenia jednocześnie wielu narządów. W rzeczywistości dublują się ze szpitalnymi oddziałami ratunkowymi.
Jak podkreśla prof. Juliusz Jakubaszko, ekspert w dziedzinie medycyny ratunkowej, do centrów trafiają wszyscy chorzy z wypadków, a nawet pacjenci ze złamaniem jednej kości, którzy mogliby być leczeni w szpitalu powiatowym.
– Z drugiej strony zdarza się, że chory z wypadku, który ma wiele obrażeń, jest przewożony do najbliższego szpitala zamiast do specjalistycznego centrum, bo nie ma synchronizacji między nim a ratownikami medycznymi w karetce – podkreśla Juliusz Jakubaszko.
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 3321
Pomysł był prosty. Sprawdzimy, czy jesteśmy bezpieczni podczas imprez masowych organizowanych w Poznaniu. Pogłoski o tym, że koncerty obsługują firmy medyczne nieposiadające odpowiedniego przygotowania i wyposażenia wydawały się przesadzone. Nic więc prostszego. Iść na koncert, poprosić ratowników medycznych o pokazanie toreb, zajrzenie do karetki. Tym bardziej, że obowiązujące od kwietnia tego roku rozporządzenie ministra zdrowia wyraźnie wskazuje minimalne wymagania dotyczące zabezpieczenia pod względem medycznym imprezy masowej.
Zaczęliśmy od piątkowego koncertu Bajmu w poznańskiej Arenie. Kilka minut przed rozpoczęciem imprezy trudno było znaleźć kogokolwiek z obsługi medycznej, choć na sali był już prawie komplet publiczności.
Pracownicy ochrony z firmy Bokser poinformowali nas, że ratowników należy szukać przywejściu C. Rzeczywiście, stała tam zamknięta na głucho karetka. Niestety, bez jakichkolwiek oznak życia. Obsługa ambulansu odnalazła się po dłuższej chwili w punkcie medycznym, choć wcześniej ochroniarze zapewniali, że nikogo tam nie ma.
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 3269
Ponad 30 tys. pacjentów przypada na jeden zespół ratownictwa medycznego w Małopolsce. Brakuje co najmniej 20 ambulansów.
Według raportu Najwyższej Izby Kontroli, w Małopolsce brakuje lekarzy, pielęgniarek, ratowników medycznych i dyspozytorów przy rosnącej liczbie wyjazdów karetek. Region na tle innych województw wypada najgorzej.
Tutaj na jeden zespół ratownictwa medycznego przypada niemal 30,3 tys. mieszkańców (111 zespołów na 3,4 mln Małopolan). To najwięcej w Polsce i zdecydowanie powyżej średniej, czyli 1 karetki na 25 tys. mieszkańców.
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 2616
Szpital Medicam w Gryficach ma nowe lądowisko. Mogą z niego korzystać zarówno śmigłowce wojskowe jak i cywilne. Placówka prowadzi jeden z nielicznych w kraju ośrodków oparzeniowych. Wartość projektu budowy lądowiska to 4,1 mln zł, dofinansowanie unijne: 3,5 mln zł.
SPZZOZ w Gryficach, znany jest z działającego na bardzo wysokim poziomie oddziału oparzeniowego czy szpitalnego oddziału ratunkowego. Ofiary wypadków są tu transportowane również drogą powietrzną z odległych terenów. Dotychczasowe miejsce przeznaczone do lądowań helikopterów, nie spełniało wymagań stawianych lądowiskom i było dopuszczone warunkowo. W 2010 roku, SPZZOZ w Gryficach rozpoczął starania o otrzymanie współfinansowania przez Unię Europejską ze środków Funduszu Spójności w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. W maju 2011 roku, ogłoszono przetarg na budowę lądowiska i dostosowanie istniejącej infrastruktury do najnowszych przepisów unijnych. Projekt pn. „Zwiększenie dostępności do świadczeń zdrowotnych w SPZZOZ w Gryficach poprzez rozbudowę lądowiska” polegał na budowie nowego lądowiska w miejscu istniejącego, znajdującego się na terenie kompleksu szpitalnego w Gryficach. W zakres prac wchodziły m.in. rozbiórka starej płyty lądowiska wraz z infrastruktura, usunięcie przeszkód lotniczych takich jak drzewa czy komin nieczynnej kotłowni, wykonanie odwodnienia terenu lądowiska i dróg dojazdowych, wykonanie płyty TLOF (touchdown and lift-off area) o wymiarach 26x22m oraz dodatkowo płaszczyzny zabezpieczenia o wymiarach 50x45m, zainstalowanie oświetlenia i oznakowania przeszkodowego na sąsiednich budynkach szpitalnych, montaż stacji meteo i wskaźników kierunku wiatru.
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 3031
Szpitalne oddziały ratunkowe w Polsce są za bardzo rozproszone. Powinny być też bardziej uniwersalne. Jednocześnie jednak Polska posiada doświadczenie w skali europejskiej jeżeli chodzi o czas funkcjonowania tych oddziałów na terenie kraju.
Polska jako jedna z pierwszych krajów europejskich zdecydowała się na otwarcie specjalizacji z zakresu medycyny ratunkowej. Przyjęła w pewnym momencie model belgijski organizacji SORów. Stąd oddziały charakteryzują się dużym rozproszeniem i wszechstronnością. Jednocześnie duże obciążenie na oddziałach jest odnotowywane na łóżkach obserwacyjnych, podczas gdy na SOR składa się także część zabiegowa, czy resuscytacyjna. Wyniki audytów przeprowadzanych w polskich SORach potwierdzają, że specjalistyczny sprzęt często pozostaje niewykorzystany, podczas gdy jednocześnie nie można go użyć na innym oddziale ze wzgledu na wymogi płatnika. Kontrole sprowadzają się do policzenia ile respiratorów jest dostępnych na danym oddziale SOR, ile jest metrów kwadratowych danej powierzchni a w ogóle nie ma mowy o funkcjonalności oddziału. Obecnie dyskutowane w Europie modele SOR zakładają dużą elastyczność działania i współpracy poszczególnych obszarów SOR takich jak resuscytacji i trauma room oraz obszarów konsultacyjnych i zabiegowych. Każdy SOR jest inny. W małym szpitalu powiatowym inne będą jego potrzeby sprzętowe oraz kadrowe niż w dużym szpitalu wojewódzkim.
