- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 2557
Od nowego Ministra Zdrowia, który według nas powinien być lekarzem, oczekujemy współpracy przy podejmowanych projektach ustaw oraz zrozumienia, że lekarz nie może stać się urzędnikiem, wykonującym czynności administracyjne.
Mamy nadzieję, że Minister Zdrowia zechce pracować z samorządem lekarskim, kładąc nacisk na merytoryczne aspekty tworzonego prawa. Te aspekty, które były z nami konsultowane, na przykład zmieniające system specjalizacyjny lekarzy, zyskały uznanie w oczach środowiska medycznego. Obecnie mamy nadzieję uzyskać poparcie ministra w zakresie zapisów ustawy refundacyjnej. Naszym zdaniem, zapisy nakazujące lekarzowi weryfikację tego, czy pacjent jest uprawniony do korzystania ze świadczeń medycznych nie są w zgodzie z rzeczywistą rolą, jaką pełni lekarz w systemie ochrony zdrowia.
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 2804
Zakończyła się XI edycja Ogólnopolskich Manewrów Ratownictwa Wysokościowego, które w trwały w Puławach przez 3 dni.
Scenariusz piątkowej akcji w nadleśnictwie Kozi Bór (gmina Żyrzyn), związane był z symulacją wypadku lotniczego, polegającego na zawiśnięciu 8 - 10 osobowej grupy skoczków spadochronowych na drzewach w wyniku silnego podmuchu wiatru. Strażacy korzystając z technik alpinistycznych mieli dotrzeć do pokrzywdzonych, zwieźć na ziemię, gdzie udzielana była pomoc medyczna.
- Te ćwiczenia są wpisane w cykl szkoleń strażaków państwowej straży pożarnej, biorą w nich udział różne grupy poszukiwawczo - ratownicze.
Ma to służyć temu aby doskonalić kunszt strażacki i wysokogórski dlatego, że strażacy PSP spotykają się z tego typu zdarzeniami, czy to w miastach, czy na obiektach przemysłowych i muszą stosować techniki wysokogórskie. Jest to specyficzna dziedzina, ponieważ nie jest to stricte ratownictwo górskie a jednak musimy korzystać z bardzo podobnych technik - wyjaśnia starszy brygadier Tadeusz Milewski, komendant wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie .
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 4229
Kilka dni temu ratownicy z pogotowia otrzymali wezwanie z I Liceum Ogólnokształcącego w Bochni. Szkoła znajduje się raptem trzy minuty drogi od szpitala. Zgłoszenie zostało przesłane na tablet w karetce. Zamontowana w nim nawigacja prowadziła medyków do liceum, ale w.... Wadowicach.
- To tylko jedna z wielu sytuacji, z którymi walczymy od kilku miesięcy i mimo szczerych chęci, do systemu nie możemy się przekonać - mówi Paweł Bednarenko, ratownik.
Przykładów, kiedy sprzęt, który miał ułatwiać pracę ratownikom, a zamiast tego ją mocno komplikuje, są setki.
Codziennie przytrafiają się sytuacje, które przekonują ratowników, że ta nawigacja ma więcej wad niż zalet.
- Przede wszystkim tablety, w które są wyposażone cztery nasze karetki, mają bardzo słabe baterie. Taki sprzęt musi się ładować sześć godzin, by przez jedną mógł pracować - tłumaczy Jarosław Gucwa, ordynator oddziału ratunkowego w Bochni.
Drugim, równie poważnym problemem, jest brak zasięgu. Sprzęt bazuje na łączności telefonii komórkowej, a na terenie powiatu ciągle jest sporo białych plam.
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 3795
Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia, które pośredniczy w przyznawaniu unijnych dotacji, domaga się od powiatu oleskiego zwrotu dotacji za zakupione niedawno dwie karetki. To efekt przegranego przez Szpital Powiatowy w Oleśnie konkursu na świadczenie usług ratowniczych.
Zgodnie z umową, karetki miały być wykorzystywane w systemie przez 5 lat, a były zaledwie przez 3 lata.
– Uważamy, że nie musimy oddawać dotacji – twierdzi Stanisław Belka, wicestarosta oleski. – Karetki nie stoją, tylko jeżdżą i na bieżąco zajmują się transportem międzyszpitalnym oraz obsługą imprez masowych, a poza tym są ważne ze względu na potrzeby szpitala.
Kwota jest na tyle wysoka, że mogłaby znacząco zaszkodzić finansom powiatu.
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 3906
Dwa miesiące temu urodziła dziecko. Od tygodnia czuła się fatalnie. Skręcały ją bóle brzucha, a leki nie pomagały. Myślała, że pomoże jej pogotowie. W poniedziałek przed południem, kiedy mieszkanka Wrześni była w domu sama z małym dzieckiem, bóle się nasiliły. Mąż, który wrócił z pracy, próbował wezwać karetkę. Bezskutecznie. Usłyszał od dyspozytora z Pleszewa, że kobieta ma się udać do lekarza rodzinnego. To samo usłyszał kuzyn chorej, zawodowy strażak. Dlaczego doszło do takiej sytuacji?
Pleszewskie Centrum Medyczne, które zapewnia transport karetkami na terenie powiatu, nie ma sobie nic do zarzucenia: – Powodem zgłoszenia wyjazdu karetki do tej pacjentki były trwające od tygodnia bóle brzucha, bez jakichkolwiek innych objawów. Nie był to więc stan zagrożenia życia – uważa Ireneusz Praczyk, rzecznik prasowy PCM. – Na pytanie, dlaczego pacjentka nie pójdzie do swojego lekarza prowadzącego, zgłaszający odpowiedział, że nie ma środka transportu, bo mąż jest w pracy i nie ma z kim zostawić dziecka. Niestety, nie są to wskazania do wysłania karetki reanimacyjnej z lekarzem – ubolewa rzecznik.
