- Szczegóły
- dyspozytor
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 1981
Kamera monitoringu w miejskim autobusie zarejestrowała niezrozumiałe zachowanie kierowcy samochodu dostawczego, który przez chwilę blokował drogę karetce pogotowia. Sprawa została zgłoszona policji.
Maciej Patulski, kierowca miejskiego autobusu w Szczecinie, podczas pracy zawsze ma zamontowaną kamerkę, która rejestruje zachowania innych użytkowników ruchu. 29 stycznia nagrał nieodpowiedzialne zachowanie kierowcy białego samochodu dostawczego.
Jechał lewym pasem, a za nim karetka pogotowia na sygnale. Choć przez dłuższy fragment drogi miał możliwość ustąpienia drogi pojazdowi uprzywilejowanemu, nie zrobił tego. Blokował drogę karetki, jadąc lewym pasem.
"Uważają się za panów drogi"
- Karetka miała włączone sygnały dźwiękowe i świetlne, siedziała mu na plecach przez dłuższą chwilę, więc musiał ją widzieć w lusterkach i musiał słyszeć. Jednak jechał przed tą karetką i nie zjeżdżał na bok – opowiada Patulski. Przyznaje, że teoretycznie karetka mogła w pewnym momencie ominąć go prawą stroną, ale wtedy, jeśli samochód zjechałby również na prawo, mogłoby to stworzyć niebezpieczną sytuację.
- Szczegóły
- dyspozytor
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 1810
Lądowisko dla Lotniczego Pogotowia Ratunkowego przy głogowskim szpitalu jest czynne tylko w dzień. A wszystko przez to, że ktoś zniszczył aż siedem, specjalistycznych lamp umożliwiających lądowanie po zmroku.
Przez ludzką głupotę mieszkańcy Głogowa i okolicy są pozbawieni często ratującej życie całodobowej pomocy Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. W nocy 11 lub 12 stycznia, wandale wytłukli aż siedem lamp, które oświetlały przyszpitalne lądowisko. A nie są to zwykłe lampy, lecz sprowadzane z Czech albo z Włoch. Nie są też tanie, ponieważ koszt ich zakupu to ponad 20 tysięcy złotych.
– Zgłosiliśmy sprawę policji, a także ubezpieczycielowi – przyznaje Ewa Todorov, rzecznik Głogowskiego Szpitala Powiatowego. – Powiadomiliśmy też centralę Lotniczego Pogotowia Ratunkowego w Warszawie, które do czasu wymiany lamp, nie może po zmroku z niego korzystać.
- Szczegóły
- dyspozytor
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 2457
Powstała kolejna, naprawdę wyjątkowa przeróbka hitu „Ona by tak chciała”. Najnowszy cover, stworzony przez rzeszowskich ratowników medycznych, powstał z myślą o dzieciach zmagających się z rakiem. Piosenkę nagrał chory na chłoniaka 16–letni Mateusz.
To wyjątkowy cover – tak opisują nagraną przez siebie piosenkę i teledysk ratownicy medyczni wraz z Mateuszem. Jak mówią, scenariusz do niego napisało życie, a dokładniej nowotwór, z którą zmaga się 16–latek.
Chociaż diagnoza chłoniaka Hodgkina wywróciła świat chłopca do góry nogami, ten postanowił przekuć ją w coś bardzo ważnego. – Zdecydowałem nagrać się tą piosenkę, ponieważ chciałem utrzymywać dzieci i dorosłych na duchu i żeby zapomnieli o ciężkich chwilach, kiedy jest spotkają – mówi Mateusz.
„Siedzę na onko sam, Encorton działa w głowie. Wenflona w łapie mam, wyciągnąć go nie mogę. Odchodzę w ciemny kąt i kwaśną minę robię. I widzę, lekarz mknie, przy którym tracę mowę” – brzmią słowa „onkologicznej” wersji „Ona by tak chciała” Ronniego Ferrari.
- Szczegóły
- dyspozytor
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 2150
24.01.2020 r. odbyło się spotkanie z konsultantami, dotyczące planów zmian w kształceniu podyplomowym pielęgniarek i położnych.
Polskie Towarzystwo Pielęgniarstwa Ratunkowego opublikowało stanowisko w tej sprawie.
W ocenie PTPR zmiany w kształceniu podyplomowym zmierzające do jego unowocześnienia oraz dopasowania do zmieniających się wymogów funkcjonowania ochrony zdrowia i rynku pracy są konieczne. PTPR odnosi się negatywnie do propozycji likwidacji szkolenia specjalizacyjnego w dziedzinie pielęgniarstwa ratunkowego.
Funkcjonowanie medycyny ratunkowej i ratownictwa medycznego jest oparte na lekarzach, pielęgniarkach i ratownikach medycznych. Dotychczasowy zakres kompetencji jakie nabywały pielęgniarki w ramach szkolenia specjalizacyjnego, przekładały się na wyjątkową samodzielność specjalistów pielęgniarstwa ratunkowego.
W ocenie PTPR obniżenie rangi zawodu poprzez pozbawienie możliwości kształcenia w tej specjalizacji, spowoduje kolejne odchodzenie najbardziej wykwalifikowanej kadry do bardziej atrakcyjnych i mniej obciążających psychofizycznie obszarów.
- Szczegóły
- dyspozytor
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 2242
Panie, podkurcz pan trochę te nogi – taką uwagę można było usłyszeć, gdy z jakiegoś powodu, mając ponad 180 cm wzrostu, trafiło się przytomnym do najpopularniejszej karetki w latach 70. i 80. w Polsce – Fiata 125p/FSO 1500
- Radiowozy i karetki na bazie 125p powstawały w warszawskiej Fabryce Samochodów Osobowych
- Auta dla służby zdrowia i podstawowe radiowozy nie miały mocniejszych silników
- Dla sanitarki zbudowanej na bazie Fiata 125p w czasach PRL nie było alternatywy
Początkowo pokazana w 1972 roku karetka pogotowia zbudowana na 125p zachwytu nie wzbudziła – nosze były krótsze niż te w Warszawie kombi, przestrzeni z tyłu też było znacznie mniej. Do tego z tyłu, obok pacjenta, mógł siedzieć tylko lekarz. Oczywiście, inżynierowie FSO zdawali sobie sprawę z tego, że zespoły medyczne będą kręciły nosem na ciasnego Fiata, ale prawdę powiedziawszy, nie miało to żadnego znaczenia – innego auta osobowego, na którym można by zbudować sanitarkę, po prostu w Polsce nie produkowano. Owszem, do budowy karetek wykorzystywano droższą i bardziej paliwożerną Nysę, ale były to w większości pojazdy reanimacyjne, które musiały mieć na pokładzie więcej urządzeń medycznych. Do podstawowych przewozów potrzebne było mniejsze i bardziej zwrotne auto.
