W czasie akcji działają jak maszyny. Ratując innych nie zważają na stres i zmęczenie. Czas na refleksję przychodzi później.
Czerwcowy ranek. 18 osób jedzie busem do pracy w Warszawie. Część z nich dosypia. W okolicy Chrzczonowic, na krajowej ósemce, kierowca tira nagle zjeżdża na przeciwległy pas ruchu i wbija się w bus. Była godzina 5:50, 15 czerwca 2011 roku.
W wypadku zginęło 8 osób: 5 mężczyzn i 3 kobiety. 10 osób rannych. Policja poinformuje, że pasażerowie mieli od 27 do 57 lat. Pochodzili z Rawy Mazowieckiej i okolic.
W Warszawie zarabiali na życie w firmie ochroniarskiej.
Jeden wielki huk
O szóstej rano strażacy z Powiatowej Straży Pożarnej w Skierniewicach mają pobudkę. Zaraz potem śniadanie. Za dwie godziny mają zejść ze zmiany. Ale nie zejdą.
Kilka minut po szóstej słyszą przez głośniki o zderzeniu busu z tirem.
Więcej: dzienniklodzki.pl

Komentarze
Jak możesz wypowiadać się o tym zawodzie, skoro, jak wynika z Twojej wypowiedzi, nie jesteś z nim związany?
Jeśli wykonujesz inną pracę, np. siedząc za biurkiem, albo na kasie w biedronce, to oczywiste, że nie możesz sobie wyobrazić stresu w pracy... bo Twoja go nie generuje.
Wyobraź sobie, że ratownicy to też ludzie i kiedy stykają się z tragedią, towarzyszą im identyczne emocje jak Tobie, czy każdemu innemu CZŁOWIEKOWI!
DLA MNIE RATOWNIK , KTÓRY DOSTAJE SRACZKI PRZY WYPADKACH , SAMYCH ODBIERAJĄCYCH PORODY I INNE NZK , TO NIECH IDZIE DO STW . WĘGIEL PRZERZUCAĆ .
JA PRACUJĘ W POGOTOWIU RATUNKOWYM OD '76 ROKU DO DNIA DZISIEJSZEGO . POZDRAWIAM WSZYSTKICH RATOWNIKÓW MEDYCZNYCH .
Stres obniża sprawność psycho-fizyczną o 50% dlatego ratownik z krótkim stażem powinien osiągnąć poziom umiejętności na poziomie 150%.
Z biegiem lat rutyna prowadzi do automatyzmu i prawie całkowitego wyeliminowania stresu i dopiero wtedy można uznać, że człowiek nadaje się do tego zawodu.