Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

W środę zmarł mieszkaniec Niepołomic, którego dom znajduje się w odległości 250 metrów od miejsca stacjonowania lokalnego pogotowia ratunkowego. Dyspozytor z Krakowa podjął jednak decyzję o ściągnięciu do niego karetki z Nowej Huty! Gdy ta dojechała, na ratunek było już za późno.

Rodzina F. mieszka przy ul. Modrzewiowej. Gdy senior rodziny, pan Roman, zasłabł w łazience i zemdlał, zadzwoniono po karetkę. Wezwanie - po reformie systemu ratownictwa medycznego, która kilka tygodni temu dokonała się w Małopolsce, trafiło do dyspozytora w Krakowskim Pogotowiu Ratunkowym. Ten powinien w systemie widzieć karetkę w samych Niepołomicach oraz drugą, która wracała z Nowej Huty do bazy, też zresztą w Niepołomicach.

- Gdy dojechała, mimo podjętej reanimacji, nie zdołała już uratować życia tego człowieka - opowiada przyjaciel rodziny. Pan Roman miał ponad 80 lat, chorował na serce. Prawdopodobnie doszło u niego do zatrzymania krążenia i migotania komór. W takiej sytuacji specjaliści podkreślają, że jeśli w ciągu pięciu minut nie uda się przywrócić prawidłowej pracy serca, to 95 proc. ofiar nie ma szans. A przywrócić ją można tylko w jeden sposób - użyć defibrylatora, który wysyła potężny elektryczny impuls. Jak na ironię, taki sprzęt miała karetka, która stała bezczynnie koło domu państwa F. Ratownicy na miejscu zdarzenia mogli być w minutę, zostawały jeszcze cztery na działanie.

Czytaj więcej: krakow.gazeta.pl

Twoja reakcja na artykuł?

Komentarze  

shire
-2 #1 shire 2012-12-14 09:15
Panie wojewodo, któż znów winien? Ratownicy? Możemy spodziewać się kolejnego zawiadomienia do prokuratury? A może zaczniemy wyciągać wnioski? Bardzo dobrze podsumował to Przemek Guła: " kierunek zmian w funkcjonowaniu ratownictwa przyjęty w Małopolsce jest słuszny. - Problem jest w czym innym. Te nowości wprowadzane są chaotycznie, w sposób, który nie daje gwarancji, że po reformie będzie lepiej, za to potęguje ryzyko. Tak długo nie wolno było rezygnować z regionalnych dyspozytorni, aż będzie pewność i gwarancja - nie na 80 procent, ale na 100! - że wszystko będzie dobrze działać. Bo w ratownictwie ceną błędów jest zdrowie i życie ludzi."
Zgłoś administratorowi
netze
+1 #2 netze 2012-12-14 09:25
Nie, no brak mi słów...........
Mam nadzieje że inni WOJEWODOWIE W TYM KRAJU,nie będą powielać tych błędów, i sugerować się opiniami ludzi którzy zajmują stanowiska kluczowe dla życia i zdrowia, na których nie maja zielonego pojęcia. (pomijam szczegóły naboru,i powinowactwo)
Dlaczego tym nie interesuje się MZ, prokuratura?......
.....wytłumaczenie drogi shire, jakie tym razem może być wytłumaczenie żeby nie było ze system nie działa?- no tym razem pewnie tylko , ze pacjent miał już 80 lat.
Zgłoś administratorowi
Ania82
+4 #3 Ania82 2012-12-14 10:53
Cytuję shire:
Panie wojewodo, któż znów winien? Ratownicy? Możemy spodziewać się kolejnego zawiadomienia do prokuratury? A może zaczniemy wyciągać wnioski? Bardzo dobrze podsumował to Przemek Guła: " kierunek zmian w funkcjonowaniu ratownictwa przyjęty w Małopolsce jest słuszny. - Problem jest w czym innym. Te nowości wprowadzane są chaotycznie, w sposób, który nie daje gwarancji, że po reformie będzie lepiej, za to potęguje ryzyko. Tak długo nie wolno było rezygnować z regionalnych dyspozytorni, aż będzie pewność i gwarancja - nie na 80 procent, ale na 100! - że wszystko będzie dobrze działać. Bo w ratownictwie ceną błędów jest zdrowie i życie ludzi."

Nic dodać, nic ująć. Może teraz co niektórzy zobaczą, że problem dotyka nie tylko Zakopanego.
Smutne, mam nadzieję, że nie trzeba będzie więcej ofiar, żeby "góra" przemyślała to i owo...
Zgłoś administratorowi
Spotkania
+2 #4 Spotkania 2012-12-14 12:42
System czyli człowiek. Wina dyspozytora.
Zgłoś administratorowi
zyraf
+6 #5 zyraf 2012-12-14 14:26
Na pewno błąd systemu? Czy może dyspozytor zamiast wysłać zespół "P" będący na stacji wolał poganiać "S" bo nieprzytomny w domu leży....? Ile to razy taka sytuacja miała miejsce?
Nie raz "S" gna z drugiego końca miasta lub powiatu do nieprzytomnego lub NZK a "P" po sąsiedzku siedzi na stacji bo tam są 'tylko' ratownicy a do nieprzytomnego to musi szaman przyjechać...mo że i ta kwestia zostanie wyjaśniona...

Systemu nie ma więc nie działa i to jest jeden wielki bubel...wciąż za dużo komuny jest zagnieżdżonej w pogotowiu...
Zgłoś administratorowi
akexia
+1 #6 akexia 2012-12-14 20:04
Życie ludzkie jest najwazniejsze na swiecie nie wolno się mylić i popełniać błędów!
Zgłoś administratorowi
R05k
+3 #7 R05k 2012-12-15 10:41
Jak by była nadal komuna to nie było by problemu, bo nie było by firmy Wasko. A tacy ludzie jak wojeWóda Miller siedziało by pod kluczem w SB.
Zgłoś administratorowi
Darth Vader
0 #8 Darth Vader 2012-12-15 20:29
Wina dyspozytora, jeżeli to co napisali w tekście źródłowym jest prawdą.
Zgłoś administratorowi
marcin1975rm
+2 #9 marcin1975rm 2012-12-16 08:26
Skoro tzw. protokoły lokalne mówią, że do nieprzytomnego koniecznie zespół S bez względu na czas dotarcia do miejsca zdarzenia...
Zgłoś administratorowi

Aby dodać komentarz, zaloguj się!

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account