Jak informuje "Dziennik Łódzki" matka z córką uratowały 51-letniego mężczyznę, który próbował się powiesić. Przez ponad 30 minut Paweł Dymarek, dyspozytor pogotowia Falck, instruował kobiety, niemające żadnego doświadczenia medycznego, jak prowadzić akcję reanimacyjną.
Tego dnia 56-letnia mieszkanka niewielkich Siemkowic w powiecie pajęczańskim długo nie zapomni. Była 15.25. Kobieta otworzyła drzwi i ugięły się pod nią nogi. Pod sufitem zobaczyła wiszące ciało męża. Przerażona zaczęła wołać na pomoc córkę. Kobiety odcięły sznur.
Córka ułożyła mężczyznę w bezpiecznej pozycji, a jego żona zadzwoniła po pomoc. Mężczyzna charczał i nie mógł swobodnie oddychać. Dyspozytor pogotowia poinformował kobiety, że do niedoszłego samobójcy przyjedzie karetka z oddalonego o 27 kilometrów Wielunia. Niestety, obydwie karetki z terenu powiatu pajęczańskiego zostały wysłane do poważnych wypadków.
Jedna z zespołów ratownictwa medycznego zajmował się rannym mężczyzną, który spadł z dużej wysokości.
Drugi natomiast zespół pracował przy wypadku drogowym.
Czytaj więcej: dzienniklodzki.pl

Komentarze
A słyszałaś o wytycznych AHA?