Maskotki z IKEA pomagają dzieciom w drodze do szpitala. Jak pisze Gazeta.pl, potrafią zdziałać cuda.
Od kilku lat w łódzkich karetkach oprócz lekarzy i ratowników jeżdżą pluszowe maskotki z IKEA. Każdy mały pacjent oprócz leków i kroplówek dostaje zabawkę.
- Kiedyś, kiedy ich jeszcze nie mieliśmy, udzielaliśmy pomocy ośmioletniej dziewczynce - opowiada dr Teresa Adamczewska, pediatra z wojewódzkiej stacji ratownictwa medycznego. - Kiedy szła do szkoły, potrącił ją samochód. Miała połamane obie nogi. Choć musiało ją boleć i nie było rodziców, była bardzo dzielna.
Pojechaliśmy do Matki Polki. Tam w izbie przyjęć leżą maskotki. Nasz ratownik złapał kota i podał dziewczynce. To było to! Przytuliła go i od razu się uśmiechnęła. Później już go nie wypuszczała z ręki. W czasie badania przekładała go z rączki do rączki. I nie mam wątpliwości, że już się z nim nie rozstała.
Dziś pacjentka dr Adamczewskiej maskotkę dostałaby już w karetce. - Bardzo pomagają nam i dzieciom - mówi lekarka. - Często maluch płacze, a my jak magik z kapelusza wyciągamy miśka albo szczura i od razu jest lepiej. Dziecko ogląda oczy, łapki i w końcu przytula zabawkę i przestaje płakać.
Więcej: lodz.gazeta.pl
