Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Pacjenci żalą się, że muszą czekać godzinami na pomoc w Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych w Lublinie. - Zdarza się często, że przyjeżdżają do nas z błahymi problemami - słyszymy w szpitalu.

- Mój 90-letni tata trafił na Szpitalny Oddział Ratunkowy w szpitalu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych przy ul. Grenadierów z powodu migotania przedsionków.

Ze względu na to, że przyjechał karetką pogotowia, myślałam, że otrzyma pomoc w pierwszej kolejności - relacjonuje Małgorzata Solińska, córka chorego. Mieszkanka Lublina opowiada nam, że po kolejnych godzinach czekania usłyszała, że nie ma wolnych łóżek. A następne dwie godziny jej tata czekał na konsultację kardiologiczną. - Mam naprawdę stamtąd przykre wspomnienia. Bardzo bałam się o tatę. Dopiero po awanturze ktoś zaczął się nim interesować - irytuje się Małgorzata Solińska. - Pewnie wielu pacjentów wierzy, że wszystkie szpitale wyglądają tak jak w serialowej Leśnej Górze. Ja nie jestem naiwna i nie oczekuję takiej obsługi, ale kolejnym razem nie chcę przeżywać podobnego horroru - kwituje córka pacjenta.

Więcej informacji: kurierlubelski.pl

Twoja reakcja na artykuł?

Aby dodać komentarz, zaloguj się!

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account