Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

W marcu 2013 roku tragicznie zmarła Daria, 18-letnia podopieczna bydgoskiego Domu Pomocy Społecznej „Słoneczko”.
Daria (dziewczynka z zespołem Downa) miała wysoką temperaturę i nie mogła oddychać.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Uratował dwóch mężczyzn z płonącego samochodu, chwilę później reanimował 33-latka, który próbował pomagać po wypadku. Roman Barzyński, w zgierskim pogotowiu znany jako "Burza", opowiada tvn24.pl, jak "znalazł się w odpowiednim miejscu i czasie".

To była chwila nieuwagi. 67-latek jechał autem ze swoim 43-letnim zięciem. Próbował skręcić w lewo, ale nie zauważył jadącego z naprzeciwka samochodu. Doszło do wypadku. Kierowca pojazdu, któremu drogę zajechał 67-latek, wyszedł z wypadku bez szwanku. Uderzony przez niego samochód z dwoma mężczyznami koziołkował i stanął w płomieniach. Pasażerowie zostali uwięzieni w środku.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Przepisy są potrzebne, bo ok. 14-15 tys. osób wykonuje zawód ratownika bez jakichkolwiek uregulowań. Do niedawna wystarczyło ukończyć dwuletnią szkołę policealną na kierunku ratownictwo medyczne, jednak od ubiegłego roku nowo zatrudniani muszą mieć wyższe wykształcenie licencjackie. Resort zdrowia nie cofnie uprawnień osobom, które uzyskały wykształcenie policealne przed 1 marca 2013 r. Podnosi jednak poprzeczkę tym, którzy w przyszłości chcą wykonywać tę profesję - informuje Rynekzdrowia.pl

Nowela przewiduje, że po 1 października 2015 r. dla osób, które zdadzą ostatni egzamin na studiach licencjackich, obowiązkowy będzie półroczny staż (960 godzin). Ponadto po tej dacie kandydaci do zawodu będą musieli przystępować do Państwowego Egzaminu Ratownictwa Medycznego (PERM). Podobnie jak w przypadku lekarzy, zorganizuje go Centrum Egzaminów Medycznych w Łodzi.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Tatrzańscy ratownicy niosąc pomoc, ponoszą ogromne koszty, nawet do 7 milionów złotych. Turyści, którzy bez przygotowania wybierają się w góry, prowokując większą ilość interwencji, powinni pamiętać, że akcja ratunkowa w górach jest nie tylko niebezpieczna, ale i kosztowna. Godzina lotu śmigłowca TOPR kosztuje 3 tysiące euro.

Podczas sezonu turystycznego ratownicy z Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego interweniować muszą nieraz kilka razy w ciągu jednego dnia. Do wielu akcji nie musiało dojść, jak choćby do głośnych poszukiwań ojca z małym dzieckiem, który zgubił drogę na Orlej Perci. Turyści niestety często nie zdają sobie sprawy z tego, jak duże koszty ponoszą ratownicy, aby móc nieść pomoc poszkodowanym w Tatrach. A mimo tego, że ich służba opiera się na pracy ochotników, rocznie to nawet 7 milionów złotych. Samo poświęcenie toprowców trudno ocenić - jest bezcenne.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Początek września to ostateczny termin, kiedy kartka i zespół ratowników mają się pojawić w mieście - informuje pomorska.pl

Przypomnijmy, że wcześniej zapowiadano, że karetka będzie stacjonować w Trzemesznie od 1 lipca.

Tego terminu nie dotrzymano, choć gmina wywiązała się ze zobowiązań. Samorząd miał bowiem przygotować pomieszczenia dla załogi, tak zwane miejsce wyczekiwania. Mieści się ono w przychodni lekarskiej przy ulicy Langiewicza. Przygotowanie pomieszczeń kosztowało gminę 40 tysięcy złotych.

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account