- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 3209
Pomyłka pielęgniarka ze szpitala z Ohio może kosztować lecznicę odebranie licencji na przeprowadzanie transplantacji. Kobieta wyrzuciła nerkę, która miała zostać przeszczepiona do kosza na śmieci - podaje ABC News.
W wyniku tej pomyłki University of Toledo Medical Center musiał zawiesić swój program przeszczepów, aby wyjaśnić incydent. Do tej pory aż 98 proc. wszystkich transplantacji przeprowadzonych na terenie placówki kończyło się sukcesem.
Szpital zwiesił w obowiązkach dwie pielęgniarki, wysyłając je na płatny urlop.
Źródło: rynekzdrowia.pl
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 3268
Nie ustępują, zajeżdżają drogę albo panikują. Wrocławscy ratownicy medyczni jednym tchem wymieniają grzechy kierowców, które przeszkadzają im w pracy. Wyliczają, że walczący o życie pacjent traci przez to kilka minut. - Kierowcy chyba myślą, że włączyliśmy sobie sygnał, żeby po prostu szybciej przejechać - denerwują się.
- Nieraz cały korek uda się przejechać, ale znajdzie się ktoś, kto wyjedzie na środek i zablokuje cały przejazd - skarży się Bartłomiej Malec, kierowca karetki pogotowia.
Blokują przejazd, nie ustępują albo panikując stwarzają dodatkowe zagrożenie na drodze. Niebezpieczne manewry miejskich kierowców są zmorą ratowników medycznych. Podczas transportu pacjenta, gdy każda sekunda może decydować o ludzkim życiu, kierowcy karetek muszą zmagać się z miejskimi trudnościami. Często takimi, które sami stwarzają codzienni uczestnicy ruchu drogowego.
- Zdarza się, że celowo nam zajeżdżają drogę. Chyba myślą, że włączyliśmy sobie sygnał, żeby po prostu szybciej przejechać - przypuszcza Malec. - Większość osób, które tak robią, nie biorą pod uwagę tego, że jedziemy z pacjentem. Dopiero potem, gdy trzeba szybko dojechać do nich, zadają nam pytania, dlaczego karetka jechała tak długo - dodaje.
Więcej: tvn24.pl
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 2830
Na szpitalnym placu Powiatowego Centrum Medycznego w Wieruszowie stanął mercedes sprinter 316.
W nowy ambulans medyczny wyposażono stację ratownictwa medycznego. – Zakup pojazdu wyniósł blisko 310 tyś. zł i w całości został pokryty środkami wypracowanymi przez PCM – informuje Zbigniew Hodera, rzecznik prasowy PCM. Nowa Karetka, to ambulans typu C: konstruowany i wyposażony do transportu, zaawansowanego leczenia i monitorowania pacjentów.
Źródło: wielun.naszemiasto.pl
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 3165
Nową karetkę otrzymała stacja pogotowia ratunkowego w Stargardzie. W pełni wyposażony, nowy Mercedes Vito warty 350 tysięcy złotych przekazała Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie.
Nowa karetka jest w praktyce mobilną salą reanimacyjną. – Jest w pełni wyposażona do ratowania życia ludzkiego. Stargard od lat nie otrzymał nowego ambulansu – wyjaśnia dyrektor Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego, Roman Pałka.
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 3288
W przypadku udaru przy udzielaniu pomocy liczy się czas. W brodnickim szpitalu nie ma specjalistycznego oddziału, chorzy trafiają aż do Grudziądza i to po wielu godzinach, bo często tyle muszą czekać na karetkę transportową. Opisywany przez nas ostatnio pacjent z udarem zmarł
Jabłonowianin Roman Grążawski, o którego wypadku i doznanym udarze pisaliśmy, zmarł w szpitalu w Grudziądzu w dniu ukazania się naszego tekstu. W marcu na udar w podobnych okolicznościach zmarła Teresa Ziembicka z Grabówca. W sprawach leczenia udaru w Brodnicy zgłosiła się też do nas inna mieszkanka stolicy powiatu.
- W piątek 10 sierpnia dostaliśmy telefon ze szpitala, że brat umiera - mówi pogrążona w rozpaczy siostra zmarłego Romana Grążawskiego.- Poinformowano nas, że odłączają aparaturę i mamy godzinę czasu, aby dojechać do Grudziądza i pożegnać brata. To była bardzo przykra, ciężka sytuacja, brat umierał i nic nie dało się już zrobić. W wypisie napisali, że przyczyną śmierci był udar, zatrzymanie krążenia oraz obicie na skutek wypadku samochodowego. Nie mogę się z tym pogodzić - dodaje. - Z tego co się dowiedziałam, istniały dwa wskazania do szybkiego transportu mojego brata do szpitala w Grudziądzu w dniu wypadku: po pierwsze udar, a po drugie był ofiarą wypadku drogowego. Uważam, że dlatego zmarł, bo czekał w ciężkim stanie ponad dwie godziny na karetkę transportową.
Jak twierdzą lekarze, w przypadku udarów liczy się czas. Im szybciej pacjent dostanie się na specjalistyczny oddział udarowy z odpowiednim wyposażeniem, tym większe szanse ma na przeżycie. Niewykluczone, że w przypadku Romana Grążawskiego ten czas okazał się zbyt długi i uniemożliwił skuteczną pomoc.
