- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 4415
Baza LPR w Gliwicach jako ostatnia w Polsce otrzymała nowoczesny śmigłowiec Eurocopter EC 135. Maszyna rozpocznie pracę jeszcze w kwietniu.
Jak informuje Gazeta Wyborcza, helikopter, który trafił do gliwickiej bazy, to ostatnia z maszyn kupionych przez Ministerstwo Zdrowia. Baza na Śląsku czekała na nią najdłużej, ponieważ śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego jest tu wykorzystywany najrzadziej w skali kraju: średnio raz na trzy dni.
Według danych LPR w 2009 r. wzywany był 136 razy. Dla porównania: z bazy w Warszawie helikopter ruszał w ub. r. na ratunek 700 razy, z bazy we Wrocławiu – 400 razy.
Źródło: rynekzdrowia.pl
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 4679
Robotnicy pracujący przy budowie ronda na skrzyżowaniu ulic Cechowej i Białowieskiej w Gdyni odkryli dziś kilka pocisków pochodzących najprawdopodobniej z drugiej wojny światowej. Konieczna była ewakuacja znajdującej się obok stacji pogotowia ratunkowego.
- Na razie nie wiemy, ile jest dokładnie pocisków, bo znajdują się dość głęboko i częściowo przysypane są ziemią - tłumaczy podkom. Dorota Podhorecka-Kłos, rzecznik prasowy komendanta gdyńskiej policji. - Czekamy na przyjazd saperów.
Póki co pociski zabezpieczyli gdyńscy strażacy i policja. Saperzy mają przyjechać zabrać niewybuchy jutro rano.
- Nasza stacja przy ul. Białowieskiej do tego czasu będzie nieczynna - mówi Marian Kentner, dyrektor Miejskiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Gdyni. - Na drzwiach stacji wywieszona jest kartka z informacją, iż pacjenci przyjmowani
będą przy ul. Żwirki i Wigury. W Śródmieściu natomiast działamy w zwiększonej obsadzie, bo oprócz tutejszej załogi, przyjmuje lekarz i pielęgniarka, którzy mieli mieć dyżur na Białowieskiej.
Źródło: gdansk.naszemiasto.pl
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 6612
Komputery mają zastąpić dyspozytorów łódzkiego pogotowia. - Tylko że one nie myślą - ratownicy ostrzegają przed niebezpiecznym dla pacjentów chaosem.
Masz wypadek, dzwonisz na pogotowie. Wybierasz 999 i przez 27 minut słyszysz głos z taśmy: "Proszę czekać na przyjęcie zgłoszenia, czas oczekiwania jest bezpłatny". A jak już się doczekasz, dyspozytor powie ci, że pomoc jeszcze długo nie dotrze, wszystkie karetki są zajęte i nie ma kogo do ciebie wysłać.
- Już w wakacje tak mogą wyglądać rozmowy łodzian z pogotowiem - mówi Paweł Horoszczak, koordynator w dyspozytorni łódzkiego pogotowia i członek Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Służb Ratowniczych.
Dlaczego ratownicy nie cieszę się z nowego lokum i najnowszych modeli komputerów?
- Bo one nikomu nie uratują życia - denerwuje się Mariusz Komza, przewodniczący Polskiej Rady Ratowników Medycznych, na co dzień dyspozytor w łódzkim pogotowiu.
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 8634
Uniwersytet Medyczny zawiesił program donacji ciał do badań. Liczba chętnych zaskoczyła władze uczelni. - Zmienił się stosunek społeczeństwa do śmierci, nie jest już tematem tabu - uważa prorektor uniwersytetu
Program Świadomej Donacji Uniwersytetu Medycznego w Lublinie rozpoczął się w 2008 r. Powód był prozaiczny - uczelni dramatycznie zaczęło brakować zwłok, na których mogliby się uczyć studenci i z tego powodu w 2007 r. wykładowcy wspomagali zajęcia materiałami multimedialnymi. Lubelska uczelnia zaczęła program jako druga w kraju, wcześniej uruchomiła go Śląska Akademia Medyczna w Katowicach (obecnie to Śląski Uniwersytet Medyczny). Teraz o dawnych problemach UM może zapomnieć. Ciała na rzecz nauki zadeklarowało już 150 osób. Uczelnia zawiesiła program. - Po prostu mielibyśmy problem z transportem a przede wszystkim ze składowaniem tak dużej liczby zwłok. A im dłużej trzyma się ciało w preparatach konserwujących, tym jego przydatność do celów naukowych jest mniejsza - mówi prof. Ryszard Maciejewski, prorektor ds. nauki i dodaje: - Nie ukrywam, że liczba chętnych nas zaskoczyła.
Zdaniem prof. Maciejewskiego przyczyną jest zmiana stosunku społeczeństwa do śmierci.
- Śmierć przestała już być tematem tabu. Ludzie zdają sobie sprawę, że oddając nam swoje ciało robią coś dobrego, dają szanse studentom na lepsze wykształcenie. Ta świadomość jest coraz większa - mówi profesor.Rozmawiał z każdym donatorem nim ten aktem notarialnym przekazał ciało uczelni.
- Powody tych decyzji są bardzo różne. Bardzo wiele przypadków, to uratowani przez lekarzy pacjenci, którzy teraz chcą im się jakby odwdzięczyć - mówi Maciejewski. - Doskonale pamiętam też pewną kobietę, która zdecydowała się na donację chcąc w ten sposób podziękować medykom za pomoc jej synowi.
Osoba, która decyduje się zostać donatorem, robi to bezinteresownie. Ale jak przyznaje prorektor w każdym roku trwania programu zdarzało się kilka osób, które chciały uniwersytetowi swoje ciała po prostu sprzedać.
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 4743
Defibrylator to urządzenie dostarczające impulsy elektryczne. Ratuje życie pacjentów, którzy mają problemy z sercem.
– Defibrylator, który otrzymaliśmy od PZU ma bardzo rozbudowane funkcje. Posiada na przykład monitor transportowy. Dzięki temu, jeśli mamy ciężko chorego człowieka możemy go gdzieś zdefibrylować. Po czym podłącza się elektrody i widzimy na monitorze co się dzieje z pacjentem – tłumaczy prof. Tomasz Hirnle.
Z defibrylatora> można też korzystać w czasie operacji.
– To drugie urządzenie w naszej klinice z takimi możliwościami. Jednak sprzęt, który otrzymaliśmy to najnowsza generacja. Kosztuje ok. 50 tysięcy zł. Potrzebny jest praktycznie przy każdym poważnym zabiegu. Używamy go codziennie, – dodaje szef kliniki kardiochirurgii.

