Zapisy rozmów pomiędzy dyspozytorem LPR a lekarzami w Skierniewicach.
[Rozmowa pierwsza, 17:57:41 – SOR w Skierniewicach dzwoni do Lotniczego Pogotowia Ratunkowego]
- Lotnicze pogotowie ratunkowe, (imię i nazwisko - red.) słucham?
- Przepraszam, zadzwonię z drugiego telefonu... - Halo?.... [koniec rozmowy]
[Rozmowa druga, 17:58:37 – LPR dzwoni do SOR w Skierniewicach]
- ... o i teraz słychać!... jak dzwoni... - Halo? - Tak, halo?
- Lotnicze pogotowie ratunkowe z tej strony, (imię i nazwisko). Dzwonił pan przed chwilą?
- Tak. Proszę pana, czy dodzwoniłem się do Warszawy?
- Tak. - Mam już ten numer!. Dobrze! Już! Dobrze! (słowa wypowiadane nie do słuchawki).
- A pan ze mną rozmawia? Czy z kimś?
- Już z panem rozmawiam... tak, już mam. Już z Warszawą połączyłem się, dziękuję bardzo, dobrze, dziękuję bardzo. (znowu nie do słuchawki).
Proszę pana, chciałbym.... yyy... przepraszam bardzo. Chciałbym prosić o lot ze Skierniewic do Łodzi na Sporną. Mamy dziecko w wieku siedmiu lat...
- Przerwę. Nie pomożemy. Nasz śmigłowiec jedyny dostępny, warszawski, poleciał do wypadku komunikacyjnego. Łódzki, płocki jest już po dyżurze niestety. Zostaje tylko transport kołowy - (niezroz.) - Słyszał mnie pan, doktorze?
- Tak słyszałem. Czyli nie możemy liczyć na śmigłowiec?
- No bo łódzki i płocki mają zakończony już dyżur. A warszawski jest przy wypadku. I to w zupełnie innym kierunku. Niestety, musicie realizować to drogą kołową.
- A płocki też po dyżurze?
- Tak. Płock i Łódź po dyżurze.
- A najbliższy jakiś jest?
- No doktorze. Mówię panu trzeci raz. Jest tylko śmigłowiec warszawski, który poleciał do wypadku komunikacyjnego...
- Wiem. - I nie ma żadnego więcej. Bo inny jest w Poznaniu i Krakowie. - (niezroz.)
- Trzeba transportować po prostu karetką.
- (niezroz.) a tamten poleciał do szpitala?... Wraca, nie wiem? Ten w Warszawie. Halo?
- Doktorze. Czy mogę jeszcze jakoś pomóc?
- No tu jest dziecko. Priorytetem jest przecież. No jeden lata po nocy?
- Panie doktorze. Powiem panu czwarty raz. W tym momencie najbliższy śmigłowiec płocki i łódzki jest po dyżurze już od dwóch godzin. Najbliższy, warszawski jest w misji na wypadku w okolicach Garwolina i nie może przylecieć. Następne są w Poznaniu i Krakowie.
- Mhm. Dobra, ok.
- Dlatego mówię, że trzeba transportować dziecko karetką.
- Dobrze, ok. A jak tamten z Garwolina by się wyrobił jesteście w stanie oddzwonić?
- Nie panie doktorze. Bo to będzie wydłużanie czasu transportu....
- ... ja wiem. - ... w Skierniewicach.
Transport śmigłowcem ma przyspieszyć transport, a nie go opóźnić.
Po misji musi jeszcze wrócić do bazy i zatankować się. A poza tym nie mam gwarancji pogodowych.
- Dobra, najbliższy termin jak opuści bazę to?...
- Ja panu mówię, że ma pan transportować dziecko karetką. Jak będzie problem to niech pan dzwoni.
- Ok. Do widzenia. [koniec rozmowy]
[Trzecia rozmowa - 18:21:28 – SOR w Skierniewicach dzwoni do Lotniczego Pogotowia Ratunkowego]
- Lotnicze pogotowie ratunkowe, (imię i nazwisko). W czym mogę pomóc?
- Dzień dobry, tu Skierniewice (imię i nazwisko). Jeszcze raz łączę z SOR-em. Bo zamówili jeszcze raz...
- Dobrze, poproszę. (po chwili) Lotnicze pogotowie ratunkowe, (imię i nazwisko - red.).
- Dzień dobry, (imię i nazwisko).
Szpital Skierniewice. Mam prośbę taką.
Czy jest możliwość załatwienia transportu lotniczego do Matki Polki ze Skierniewic?
Czytaj więcej: tvn24.pl

Komentarze