Ratownicy medyczni idą do sądu. Czują się dyskryminowani. Szpitalom grozi fala pozwów.
- Jak za takie pieniądze przeżyć? Jak utrzymać rodzinę albo dostać kredyt? Nie tak powinno się wynagradzać za pracę, w której ratuje się ludzkie życie - skarżą się ratownicy medyczni zatrudnieni w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Białymstoku. Zarabiają obecnie 1470 zł brutto. - Z dyżurami nocnymi i świątecznymi to jakieś 1300 zł netto - wyliczają.
Chcą zarabiać tyle, co pielęgniarki w SOR, ponieważ - jak twierdzą - wykonują te same czynności, mają taki sam zakres obowiązków. A płace zasadnicze? Średnio o 250 zł niższe. Szalę goryczy przelał ogłoszony niedawno przez dyrekcję szpitala konkurs na udzielanie świadczeń zdrowotnych na zasadzie kontraktu. Ratownikom zaproponowano w nim 17 zł za godzinę pracy, a pielęgniarkom - 28 zł. - Dlatego nie przeszliśmy na kontrakty, a zaczęliśmy upominać się o swoje - wyjaśniają. - Ale od dyrekcji i urzędu marszałkowskiego dostaliśmy tylko pisma z informacją, że rozumieją naszą sytuację, ale nic nie mogą zrobić, bo szpital nie ma pieniędzy.
Niezrozumiała jest dla nas polityka szpitala wobec naszej grupy zawodowej ratownicy medyczni z SOR w WSZ w Białymstoku Teraz szykują pozew do sądu. Chcą wywalczyć wynagrodzenie zasadnicze na takich samych zasadach jak pielęgniarki wraz z wyrównaniem za okres 3 lat wstecz.
- Dyskryminacja i brak poszanowania dla pracownika są niedopuszczalne - argumentują. Dyrekcja szpitala twierdzi, że nie ma mowy o dyskryminacji. Przyznaje jednak, że zarobki ratowników są niewysokie. - Tak jak wszystkich innych grup w szpitalu - mówi Małgorzata Strankowska, dyrektor ds. pielęgniarstwa w WSZ. - Pielęgniarki dostały podwyżki, ale nie pochodziły one z kasy szpitala. Gdybyśmy mieli lepszy kontrakt z NFZ, byłaby szansa dania podwyżek wszystkim pracownikom. Niskie płace to problem ratowników medycznych w całym kraju.
Jeden z powodów to fakt, że jest ich zbyt wielu. A zgodnie z przepisami pracować mogą tylko w pogotowiu i na SOR-ach. Z kolei pielęgniarek brakuje. Dlatego - jak przyznają dyrektorzy szpitali - mogą one liczyć na wyższe pensje niż ratownicy. Ponadto pielęgniarki niedawno wywalczyły sobie ministerialną podwyżkę: za cztery lata (podniesienie pensji zostało rozłożone na ten okres) będą zarabiać więcej o 1600 zł brutto. To spotęgowało złość innych grup zawodowych, które pominięto.
Czytaj więcej: wspolczesna.pl

Komentarze
lub 3 etatach jesteśmy zmęczeni rodziny z dziećmi tęsknią za nami a my od kilku lat jesteśmy kopani w dupe dlaczego nie mozemy sie zgrać i w końcu pierwszy raz od powstania PRM zebrać się na jakimś dużym ogólnopolskim proteście ale jest to chyba mało realne, bo narazie nie szanujemy się wśród swojego środowiska Ratownikow pozdrawiam rat med Wlkp powiat PP
Cos pierdolicie wszyscy dyrektorzy
Nie dawno minister powiedział że ratowników medycznych jest za mało
Śmiałam się w głos z tych głupot, które prawi!
Z jednej strony ratownicy medyczni na oddziały NIE, bo ich zabraknie w PR, a z drugiej strony w PR brak dla nich miejsc.
A pensje? Brak słów..