W województwie opolskim większość konkursów na świadczenie usług ratownictwa medycznego wygrała prywatna firma. - Publiczne ZOZ-y od początku stały na straconej pozycji w konkursie - mówi nam Norbert Krajczy, senator a jednocześnie dyrektor ZOZ-u w Nysie, który wystąpił do NIK z wnioskiem o kontrolę prawidłowości konkursów na Opolszczyźnie.
I to nie jest jakaś prywatna wendeta, gdyż mój szpital taki kontrakt otrzymał. Być może dlatego, że nikt inny do konkursu na ten rejon oprócz nyskiego ZOZ-u nie wystartował. W trzech rejonach opolskie szpitale odwołały się od wyników konkursu, NFZ ich wnioski oddalił.
Ogólnie wyniki i skutki konkursu są absurdalne. Szpitale dostawały dotacje z funduszy UE na zakup nowych karetek. Jednym z warunków dotacji było zapewnienie, że placówki, które takie wsparcie otrzymały będą przez kolejne 4 lata realizowały kontrakty w ramach świadczeń ratowniczych.
Po dwóch latach część szpitali straciła kontrakty co oznacza, że będą musiały zwrócić otrzymane dotacje. Mówimy tu o kwotach ok. 800 tys. zł.
Tu jednak trzeba podkreślić, że wcześniejsza współpraca tych placówek z płatnikiem przebiegała poprawnie. Nie można im zarzucić złego wykonywania świadczeń, nie zmienił się też obsada czy sprzęt, a skoro tak to chciałbym, że NIK sprawdził dlaczego te szpitale przegrały teraz konkursy.
Drugą niejasnością dla mnie była decyzja wojewody opolskiego o połączeniu powiatów w rejony operacyjne, dla których ogłoszono konkursy. Powstanie rozległych rejonów wymagało od lecznic znalezienia podwykonawców co dodatkowo osłabiło pozycję publicznych placówek w konkursie. Sama bowiem rejestracja nowego punktu przez publiczny ZOZ trwa ok. dwóch miesięcy. Wiąże się to z koniecznością dotrzymania takich procedur jak podjęcie uchwały przez samorząd, powołanie rady społeczną i nanieść te zmiany u wojewody. Takich problemów nie miała prywatna zwycięska firma, która w większości tych powiatów miała potrzebną rejestrację.
I to też należałoby sprawdzić, czy to posunięcie ułatwiło właśnie tym komercyjnym podmiotom wygranie konkursów.
Nie jestem też pewien czy zwycięski prywatny podmiot, który wygrał sporą cześć konkursów będzie w stanie zabezpieczyć obsadzenie zespołów wyjazdowych specjalistycznych lekarzami ze specjalizacją w zakresie ratownictwa medycznego we wszystkich obsługiwanych rejonach operacyjnych.
Chciałbym, aby NIK sprawdził też czy zasadne jest, aby karetki pogotowia stacjonowały w różnych miejscach nie przy szpitalnych oddziałach ratunkowych. A tak właśnie dziś u nas się zdarza. Falck, który wygrał konkurs w Grotkowie, będzie stacjonował w pomieszczenia po sklepie mięsnym. Teoretycznie jest pomieszczenie, woda, będzie tam przyjmował lekarz, ale mam wątpliwości czy to jest właściwa droga dla tego typu działalności.
Źródło: rynekzdrowia.pl

Komentarze
jeszcze czy te warunki przez NFZ to nie jest marnotrastwo majetku publicznego???? ??????????