Wzywający karetkę czy straż pożarną, którzy dzwonią na alarmowy numer 112, są odsyłani z kwitkiem. Mijają tygodnie, a policja nie może poradzić sobie z niesprawną centralą
Olsztyńska komenda policji pod koniec 2008 r. wzbogaciła się o nowy system do odbioru połączeń alarmowych. Miał umożliwić szybkie przekazanie rozmowy z telefonu 112 odebranej przez oficera dyżurnego do dyspozytora pogotowia lub dyżurnego strażaków. Na nową centralę, która zaczęła działać w styczniu 2009 r., policja wydała 32 tys. zł.
Jak się dowiedzieliśmy, system nie działa. Przekonał się o tym na własnej skórze pan Wojciech, mieszkaniec Olsztyna. - Zadzwoniłem z telefonu komórkowego na 112, bo chciałem wezwać pogotowie ratunkowe - opowiada. - Odebrał dyżurny miejskiej komendy policji. Zamiast połączyć mnie z pogotowiem powiedział, żebym się rozłączył i zadzwonił na 999, czyli stary numer alarmowy pogotowia.
Pan Wojciech przypadkiem dowiedział się, że jego przygoda ze 112 nie była wyjątkiem. - Znajomy powiedział mi niedawno, że to samo spotkało go, gdy wykręcił 112, by połączyć się ze strażą pożarną - opowiada. - Numer 112 w Olsztynie to w takim razie po prostu fikcja.
Czytaj więcej: olsztyn.gazeta.pl

Komentarze