Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Młody strażak z Krobi był u swojej dziewczyny, gdy dostał esemesa z wezwaniem do wypadku. Od tej pory był na służbie i natychmiast wyruszył w drogę. Po kilku chwilach jego golf rozbił się na jedynym głazie przydrożnym w okolicy.

Na ratunek przyjechali koledzy, z którymi miał jechać na akcję. Choć rozcinali wrak nowoczesnymi nożycami, które mieli zaledwie od tygodnia, i tak trwało to ponad pół godziny. Piotr Duda zmarł na miejscu wypadku. Miał zaledwie 19 lat i większość życia działał w OSP.

Na trasie z Domachowa

W sobotę, 10 grudnia parę minut po godzinie 23 samochód osobowy wpadł do rowu na trasie Dzięczyna – Karzec (gmina Krobia). Na miejsce wysłano strażaków zawodowych, a także ochotników z Krobi. Ci ostatni dostali krótkiego esemesa: wypadek. Informacja zawsze jest tak lakoniczna.

Piotr był w tym czasie u swojej dziewczyny w Domachowie. Pierwszy wóz bojowy już wyruszył, a w remizie w Krobi zbierał się drugi zastęp. Czekali właśnie na Piotra. W którymś momencie nie można się było do niego dodzwonić.

– Po chwili dostaliśmy powiadomienie o wypadku w Sułkowicach, na trasie, którą do nas jechał. Mieliśmy  złe przeczucia – z trudem opowiada Michał Kamiński (23 lata), strażak ochotnik z Krobi.

Najprawdopodobniej golf Piotra Dudy wpadł w poślizg i wjechał do rowu, a tam uderzył w jedyny głaz w okolicy. Samochód dachował i uwięził kierowcę. Na ratunek przyjechali strażacy zawodowi oraz ochotnicy. Wrócili z poprzedniego zdarzenia, które okazało się kolizją.

Kazali się spieszyć

Relacjonują, że Piotr był nieprzytomny. Akcja uwalniania go z pojazdu była bardzo trudna.
Mieliśmy nowe nożyce warte pięćdziesiąt tysięcy złotych. Dostaliśmy je zaledwie tydzień temu. Ale nawet one nie pomogły w szybkim uwolnieniu Piotra – przyznaje Łukasz Piotrowski (28 lat) z Krobi.

Lekarz z pogotowia podłączył kierowcy aparaturę medyczną jeszcze w trakcie akcji. Kazał ratownikom się pospieszyć, bo jeszcze dawała sygnał o życiu rannego.

Na miejscu był tata Piotra. Do końca miał nadzieję … – Michał Kamiński odwraca głowę. – Ja nadal nie wierzę w to, co się stało.

Jak można mówić, że on jechał szybko? Na oblodzonej nawierzchni, przy zderzeniu z kamieniem, można zginąć i przy pięćdziesięciu kilometrach na godzinę – podkreśla jeden ze starszych strażaków, którego spotykamy w poniedziałek w remizie w Krobi.

Pogrzeb z honorami

Piotr Duda zginął na służbie. Choć miał zaledwie 19 lat, ze strażą był związany od siódmego roku życia, a właściwie od urodzenia. W OSP działali bowiem jego pradziadek, dziadek, a czynnym strażakiem nadal jest 43 – letni ojciec.

– Piotr miał to we krwi. Był elektrykiem, ale zaczął wieczorowe technikum, bo  chciał mieć maturę i iść do straży zawodowej – mówi Łukasz Piotrowski.

W OSP w Krobi wspominają, że Piotr, ksywa „Duduś”, był fantastycznym kolegą i zamiłowanym strażakiem. Mimo tak młodego wieku ukończył większość specjalistycznych kursów. Na egzaminie po kursie pierwszej pomocy miał najlepszy wynik na sto osób.

Pogrzeb ochotnika odbył się w środę, 14 grudnia. W ostatnią drogę odprowadzono go ze strażackimi honorami.     (maks)

Źródło: panorama.media.pl

Twoja reakcja na artykuł?

Komentarze  

arturcalkaOSP
0 #1 arturcalkaOSP 2011-12-20 17:58
wyrazy współczucia dla rodziny... oraz dziewczyny
Zgłoś administratorowi
OSP Ropa
0 #2 OSP Ropa 2011-12-20 17:59
Odszedł na wieczną służbę!
Wyrazy współczucia dla rodziny i kolegów z OSP
Zgłoś administratorowi
m603
0 #3 m603 2011-12-21 12:46
Szkoda, że ludzie nie potrafią docenić tego co ochotnicy robią dla innych, często właśnie ryzykując życiem.
Zgłoś administratorowi

Aby dodać komentarz, zaloguj się!

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account