A to dzięki komputerowemu systemowi dyspozytorskiemu, który skraca czas dojazdu ambulansu do pacjenta.
Wystarczy, że dyspozytor odbierze telefon. I wcale nie musi zakończyć rozmowy, aby skierować na miejsce wezwania ambulans. Ratownicy wsiadają do pojazdu jeszcze w trakcie trwania rozmowy.
Najważniejsze, że wiedzą, dokąd jechać. Szczegóły dotyczące adresu otrzymują w drodze. Wypytuje o nie dyspozytor. Następnie wprowadza wszystko do komputera. Stąd natomiast informacje trafiają już bezpośrednio do karetki.
Prosto do celu
Ambulans nie krąży po mieście, ponieważ trasę dojazdu wyznacza nawigacja. W razie potrzeby pomocą służy też dyspozytor, który pyta o szczegóły osobę dzwoniącą. Program, którym dysponuje, pozwala mu natychmiast odszukać na mapie właściwą ulicę.
Dyspozytor śledzi również ze swojego stanowiska przejazd karetki. Widzi więc dokładnie, gdzie akurat znajduje się pojazd.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami, w mieście karetka powinna dotrzeć do pacjenta w ciągu ośmiu minut.
Bydgoskie pogotowie nie ma z tym problemu. Dzięki komputerowemu systemowi dyspozytorskiemu, nie tylko mieści się w czasie, ale też nierzadko go skraca.
Jak informuje Tadeusz Stępień, rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Bydgoszczy, jest to możliwe, ponieważ dyspozytor znacznie szybciej organizuje zespoły ratowników. Robi to nawet w ciągu dwudziestu sekund, a maksymalnie do pół minuty.
Więcej: pomorska.pl

Komentarze
A jeśli okaże się, że wyjazdu nie będzie...