Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Sąd skazał lekarkę ze szpitala miejskiego, która karetkę z pacjentem po wypadku odesłała do lecznicy na Bielanach. Ale też przyznał, że system ratownictwa medycznego w Toruniu jest chory. Na tym przykładzie widać jak na dłoni, czym to grozi
Mirella P., 42-letnia anestezjolog, została skazana na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata i 5 tys. zł grzywny. Ma też opłacić koszty procesu wynoszące ok. 16 tys. zł.

To kara za to, że nie zajęła się ciężko rannym w wypadku 28-letnim motocyklistą, którego pogotowie przywiozło do Specjalistycznego Szpitala Miejskiego przy ul. Batorego jesienią 2011 r. Lecznica miała wtedy ostry dyżur, ale Mirella P. oznajmiła załodze karetki, że na oddziale intensywnej terapii wszystkie cztery łóżka są zajęte i - podnosząc głos - nakazała sanitariuszom jechać do Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego na Bielany. Nie ugięła się, gdy nalegali, aby zaintubowała cierpiącego mężczyznę - według nich miał już duże kłopoty z oddychaniem, tymczasem w ambulansie nie było lekarza, który by mu pomógł, bo wysłano go do innego wypadku

Więcej: torun.gazeta.pl

Twoja reakcja na artykuł?

Komentarze  

rome
+3 #1 rome 2014-03-23 13:16
Mam nadzieje że szanowna pani lekarz przemyśli w tym czasie swoje zachowanie. Oby jak najmniej takich ludzi w szpitalach.
Zgłoś administratorowi
shire
+3 #2 shire 2014-03-23 16:50
Taaa... nakazała sanitariuszom!
Zgłoś administratorowi

Aby dodać komentarz, zaloguj się!

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account