- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 1668
Najtrudniejsze zadanie to podjęcie nocą z wody rozbitka - mówi w rozmowie z PAP kapitan marynarki Marcin Hope, pilot z Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej - jedynej formacji w kraju, która utrzymuje ciągłą gotowość do morskich akcji ratowniczych z powietrza. Ostatnia akcja miała miejsce nad ranem w piątek (8 listopada). W ciągu ostatnich 20 lat lotnicy morscy uczestniczyli w sumie w 541 lotach ratowniczych udzielając pomocy 283 osobom.
Pomocy potrzebował litewski marynarz towarowo-pasażerskiego statku "Victoria", który znajdował się około 19 mil morskich na północny wschód od Ustki. Mężczyzna doznał urazu głowy i wymagał transportu do szpitala.
Załoga śmigłowca MW, który wyleciał z bazy w Darłowie, podjęła rannego na pokład maszyny i pod opieką lekarza przetransportowała do Darłowa, gdzie poszkodowanego przekazano zespołowi karetki pogotowia. W tym roku była to 13. akcja ratownicza na morzu z udziałem lotników MW.
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 2085
Szpital Strusia w Poznaniu leczy urazy, które są wyceniane przez NFZ
według specjalnej procedury będącej kompromisem szpitali tworzących
centra urazowe oraz Funduszu. Wielkopolski NFZ jednak nie płaci więcej,
choć pacjenci przywożeni do poznańskiego ośrodka spełniają kryteria
stanu zdrowia ustalone przez MZ. Szpital ich nie odsyła, bo ma zaplecze
medyczne i sprzętowe, na które zresztą otrzymał w części finansowanie
unijne.
W 2010 roku pojawiała się możliwość wykorzystania środków pomocowych na doposażenie oraz przebudowę i modernizację szpitali, które decyzjami wojewodów zostały wyznaczone do utworzenie centrów urazowych. Centra urazowe były tworzone na bazie szpitalnych oddziałów ratunkowych oraz oddziałów zabiegowych kilkunastu placówek w kraju. Obecnie funkcjonuje 14 centrów urazowych. Unia Europejska dotowała każdy projekt kwotą około 10 mln zł. Minister Zdrowia wydał specjalne rozporządzenie precyzujące wymogi sprzętowe oraz kadrowe dla centrów urazowych, a także określił kiedy pacjent poszkodowany na przykład w wypadku może zostać skierowany na leczenie do centrum urazowego, za które to leczenie NFZ zapłaci według odrębnej, lepszej wyceny.
Więcej: medicalnet.pl
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 2509
Te najnowocześniejsze i jednocześnie najdroższe - odpowiadają na pytania zadawane przez medyczny personel, reagują na podane leki np. kardiologiczne - zmianą rytmu serca widoczną na zapisie EKG.
Otwarta wczoraj przez marszałka Mieczysława Struka i rektora Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego prof. Janusza Morysia Pracownia Symulacji Medycznej wyposażona jest w kilkudziesięciu takich plastikowych pacjentów, z których niektóre kryją w swoim wnętrzu dodatkowo masę elektroniki.
Koszt jednego takiego cuda sięga nawet 200 tys. zł. Na tego rodzaju fantomach, którymi do niedawna dysponowały tylko uczelnie na świecie - np. w Bostonie, czy w Londynie, teraz uczyć się będzie w Gdańsku ok. 270 studentów rocznie.
- Na bardziej zaawansowanych fantomach adepci lekarskiego zawodu ćwiczą robienie zastrzyków, mierzenie ciśnienia, intubacji czy cewnikowania - wylicza dr Hanna Jasiel-Wojculewicz z Zakładu Prewencji i Dydaktyki Katedry Nadciśnienia Tętniczego i Diabetologii.
Więcej: dziennikbaltycki.pl
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 6761
Nowy dyrektor poznańskiego pogotowia nakazał ratownikom medycznym, by wszystkich bez wyjątku pacjentów zawozili do szpitali - czytamy w portalu poznan.gazeta.pl. Tak samo jest w Warszawie. Ratownicy są wściekli. - Będziemy robić za tragarzy - denerwują się. - Chodzi mi przede wszystkim o bezpieczeństwo chorych - tłumaczy dyrektor pogotowia w Poznaniu Grzegorz Wrona.
Szpitale tymczasem boją się, że takich tłumów po prostu nie pomieszczą. - Największy problem będzie z nietrzeźwymi, bo straż miejska nie chce ich od nas odbierać i wozić do izby wytrzeźwień, nawet jeśli stan pacjenta na to pozwala. Robią to tylko wtedy, gdy pacjent się awanturuje. Jeśli jest spokojny, często zwyczajnie blokuje miejsce na oddziale ratunkowym innym chorym, którzy często bardziej potrzebują pomocy - mówi Alina Łukasik, ordynator oddziału ratunkowego w szpitalu wojewódzkim przy ul. Lutyckiej w Poznaniu.
Ratownik w roli tragarza?
W aglomeracji poznańskiej są 22 zespoły ratownictwa medycznego, z tego osiem to zespoły specjalistyczne, czyli takie, w których jeździ lekarz. W pozostałych karetkach są tylko ratownicy medyczni.
To właśnie te zespoły mają rozwozić po szpitalach wszystkich pacjentów, do których wyśle ich dyspozytor. Wyjątkiem są sytuacje, gdy pacjent napisze oświadczenie, że do szpitala nie pojedzie.
- Teraz jesteśmy sprowadzeni do roli siły roboczej, tragarzy po prostu. Długo uczymy się zawodu i nawet nie możemy zdecydować, czy zostawić w domu pacjenta z katarem - opowiada jeden z ratowników, rozżalony stanowiskiem dyrektora.
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 2186
Jak informuje info.elblag.pl od stycznia 2014 roku telefon alarmowy 112 ma działać w całym kraju. Powyższe wprowadza się w ramach cyfryzacji polskiej administracji. Tymczasem jednak dzwoniący na numer alarmowy nadal robią sobie z linii call center. Statystyki są bezlitosne – 70 proc. zgłoszeń, które odbierają codziennie operatorzy Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Olsztynie to zgłoszenia fałszywe.
Żartownisie dzwonią na 112 i domagają się np. zamówienia pizzy, wezwania taksówki, albo pytają o dzień tygodnia lub godzinę, blokując przy tym linię i nie zastanawiając się nad tym, że od szybkiej reakcji operatorów numeru alarmowego 112 często zależy ludzkie życie. Jak z tym walczyć?
Na wstępie należy przypomnieć, że wszystkie osoby przebywające na obszarze województwa warmińsko-mazurskiego znajdują się w zasięgu obsługi Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Olsztynie - To właśnie do WCPR wpływają zgłoszenia kierowane na numer alarmowy 112 – mówi Krzysztof Kisiel, kierownik Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Olsztynie - W olsztyńskim Centrum w gotowości czekają operatorzy numerów alarmowych. Są to osoby, które przebyły specjalistyczne szkolenie w Poznaniu oraz zdały Państwowy egzamin Operatorski nadający uprawnienia Operatora Numerów Alarmowych.
