- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 2024
Przelot żółtego śmigłowca z oznaczeniami Lotniczego Pogotowia Ratunkowego to coraz częstszy widok na polskim niebie. Maszyny startujące z baz w całym kraju latają m.in. do wypadków komunikacyjnych. Lądując na miejscu zdarzenia mają zapewniać szybki transport najciężej rannym. Jak sprawdza się w Polsce system Śmigłowcowej Służby Ratownictwa Medycznego?
Lotnicze Pogotowie Ratunkowe zostało wyposażone w nowoczesne maszyny EC 135. Pierwsza trafiła prawie cztery lata temu do Krakowa.
Skomplikowana układanka
Wymiana całej floty LPR przebiegła szybko i sprawnie. Kosztowała sporo, bo ponad 500 mln zł. Konieczne było, aby dostosować ją do współczesnych wymogów w ramach budowanego w Polsce nowoczesnego systemu ratownictwa medycznego.
Mi-2, używane standardowo do momentu wymiany floty LPR na nowoczesne EC 135, były wypróbowanymi, ale archaicznymi już śmigłowcami. Nie mogły np. wykonywać zadań w godzinach nocnych, do czego przystosowane są EC 135. Jak dzisiaj, po ponad trzech latach użytkowania tych maszyn można je ocenić?
- To bardzo trudne. Mamy doświadczenia z użytkowania kilku typów śmigłowców - Mi-2, Agusty, Eurocoptera, a też mamy kontakty z firmami, które używają np. śmigłowców amerykańskiej firmy Bell Helicopter Textron. Można powiedzieć, że każdy ze śmigłowców ma swoje zalety i wady - mówi dyrektor LPR Robert Gałązkowski.
- Analizując dotychczasowy okres eksploatacji tych śmigłowców, osiągamy coraz wyższy ich poziom obsługi, przez co skracają się czasy ich włączeń. Jednak na każdym etapie są rzeczy, które nas zaskakują. Dzisiaj jednak większych problemów już nie ma, co widać po gotowości, jaką osiągamy - dodaje.
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 2915
Wyposażenie jak normalnej, drogowej karetki, maksymalna prędkość 86km/h. Tak prezentuje się nowa łódź ratunkowa, która pływa po Zegrzu.
Nowa karetka zastąpi nie tak starą, bo służącą od 2009 roku łódź. Nowy nabytek jest większy i szybszy od dotychczasowego sprzętu. Karetka jest wyposażona tak samo, jak ambulans poruszający się po drogach. Łódź jest na posterunku non stop od 1 maja. Będzie patrolować Jezioro Zegrzyńskie do 31 października.
Nowy pojazd ma znacznie lepiej sprawdzać się w warunkach sztormowych. Karetka ma rozwijać prędkość nawet do 86 km/h. W środku jest wszystko, co potrzebne do udzielenia pomocy reanimacyjnej. Sprzęt jest wyposażony w defibrylator, respirator, deskę ortopedyczną i nosze. Łódź kosztowała 485 tys. zł.
Załogę nowej łodzi stanowi dwóch ratowników medycznych oraz sternik z uprawnieniami ratownika wodnego. - To najszybszy środek udzielania pomocy medycznej nad wodą. Może dotrzeć tam, gdzie nie dojedzie ambulans - stwierdza Jacek Kozłowski, wojewoda mazowiecki.
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 1685
Ponad 1600 konduktorów i kierowników pociągów przeszkoliło PKP Intercity z udzielania pierwszej pomocy.
Spółka przeszkoliła wszystkie drużyny konduktorskie. Konduktor i kierownik pociągu odpowiedzialni są za przebieg podróży. Mają obowiązek kontrolować nie tylko bilety, ale również nadzorować bezpieczeństwo przejazdu pasażerom i udzielać im pierwszej pomocy. - Każdego roku naszymi pociągami podróżuje ponad 30 milionów pasażerów. Zależy nam na tym, aby czuli się komfortowo i bezpiecznie. Chcielibyśmy, aby pracownicy naszej spółki, którzy czuwają nad przebiegiem podróży, byli dla naszych klientów wsparciem także w sytuacjach związanych z zagrożeniem zdrowia - tłumaczy Zuzanna Szopowska, rzecznik PKP Intercity.
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 1682
Czasy, gdy pilot wsiadał na rower i pędził do oddalonego o 300 m helikoptera pogotowia ratunkowego, miały skończyć się w kwietniu. Lubuskie Pogotowie Ratunkowe nie chce jednak przyjąć budowy nowego hangaru od wykonawcy. Dlaczego? - Bo jakość prac jest kiepska - mówią ratownicy
Jeszcze w styczniu wydawało się, że wystarczą drobne poprawki i jedyna w woj. lubuskim baza Lotniczego Pogotowia Ratunkowego będzie gotowa. Piloci wyglądali końca prac. Do tej pory razem z ratownikami zbiegali po stromej skarpie do śmigłowca, gdy tylko otrzymywali zgłoszenie. Na wystartowanie załoga miała cztery minuty. Aby maszynę uruchomić jak najszybciej, pilot jechał na rowerze. Ratownikom pozostawał bieg. - Zwykle nam się udaje, ale zimą jest trudniej, bo zjazd stromy i śliski - wyjaśniał nam jeszcze przed rozpoczęciem inwestycji Paweł Gątkowski, kierownik zielonogórskiej filii Lotniczego Pogotowia.
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 2968
Czy lekarz ma prawo odesłać ze szpitala bez pomocy ciężko rannego pacjenta po wypadku, gdy na oddziale intensywnej terapii nie ma wolnych łóżek? Odpowiedź da proces Mirelli P., anestezjologa z lecznicy miejskiej, która tak zrobiła. Według niej to wina "anachronicznego systemu" ratownictwa w Toruniu
Lekarka postąpiła tak z 28-latkiem, który rozbił się na motorze w podtoruńskim Rogówku we wrześniu 2011 r.
Nie przyjęła go do szpitala przy ul. Batorego, choć pełniono tam wtedy ostry dyżur. Prokuratura zaznacza, że ambulans z rannym miał też do niego najbliżej.
Dwaj przewożący go ratownicy medyczni (nie było z nimi lekarza, bo pojechał do innego wypadku) mówią, że Mirella P. podjęła decyzję na podjeździe dla karetek - gdzie wyszła wywołana przez personel izby przyjęć - bez zbadania pacjenta. Twierdzą, że nawet nie zbliżyła się do noszy z motocyklistą, a gdy poinformowali ją, że ma poważne problemy z oddychaniem i poprosili, aby go zaintubowała - odmówiła. Według sanitariuszy, 42-letnia anestezjolog powiedziała, że wszystkie cztery łóżka na intensywnej terapii są zajęte i - ponoć przekrzykując ich - kazała im jechać po pomoc do lecznicy przy ul. św. Józefa, na tamtejszy szpitalny oddział ratunkowy.
