Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Od północy w powiecie gostyńskim jednak ratownictwo medyczne obsługiwać będzie firma Falck. Decyzją prezesa NFZ anulowane zostało postanowienie o korzystnym rozstrzygnięciu odwołania  gostyńskiego ZOZ.

Mimo wcześniejszej decyzji i przyznania się do błędów w procedurze weryfikacyjnej od północy czeka mieszkańców powiatu mała rewolucja. Nie wiadomo jak do tej pory kto odbierze telefon alarmowy 999.

Jak nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, od godziny trwa spotkanie z przedstawicielami związków zawodowych gostyńskiego ZOZ. Ma ono na celu znalezienie rozwiązania z kłopotliwej sytuacji. Nie wiadomo co z ponad 50-cioma pracownikami gostyńskiego pogotowia.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Okazuję się, że gostyński ZOZ nie będzie jednak świadczył usług na prowadzenie oddziału ratownictwa medycznego. Po udanym odwołaniu przez SP ZOZ, które poskutkowało zmianą decyzji i powierzeniem kontraktu gostyńskiemu szpitalowi, nastąpiła kolejna zmiana decyzji. Prezes Narodowego Funduszu Zdrowie zdecydował, że to jednak firma „Falck” będzie od jutra obsługiwać nasz powiat.

Sprawa kontraktu na świadczenie usług z zakresu ratownictwa medycznego od początku wzbudzała wiele kontrowersji. O kontrakt na obsługiwanie powiatu gostyńskiego ubiegały się dwa podmioty. Pierwszym był gostyński szpital, który bardzo dobrze wywiązuje się z prowadzonych obecnie usług w tym zakresie oraz międzynarodowa firma „Falck”, które już kiedyś wykonywała podobne usługi na rzecz naszego powiatu.
Niestety opinię jaka wyrobiła sobie w Gostyniu nie należy do najlepszych.

Mimo iż dyrektor gostyńskiego szpitala złożył ofertę przewidująca zerowy zysk, to i tak przegrała ona z oferta międzynarodowego konkurenta. Nie mogąc pogodzić się z taka decyzją dyrekcja SP ZOZ w Gostyniu złożyła odwołanie, co dało możliwość zapoznania się ze złożoną przez „Falcka” dokumentacją - odwołanie to pozwalało nam na zajrzenie w akta sprawy i możliwość zapoznania się z propozycją "Falcka" - mówi dyrektor szpitala Piotr Miadziołko

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Zaskoczenie, rozczarowanie, protesty - to reakcja pracowników trzech placówek medycznych w Toruniu na plany połączenia z Bielanami.

Na razie protestują transparentami. Najpierw na poniedziałkowej sesji sejmiku. Wtedy ujawniono kontrowersyjny projekt uchwały o połączeniu się samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej.

Co to oznacza? Zamiast czterech samodzielnych placówek w Toruniu ma być jedna wielka, czyli kombinat. Jak 20 lat temu.

Na Bielanach dobudują nowe skrzydło. WOLP przy Skłodowskiej-Curie przestanie istnieć. Podobnie jak WSO-Z przy Krasińskiego. Co do obu obiektów są już plany. Po zakaźnym ma być lokum dla urzędników marszałka, po psychiatryku - Collegium Medicum UMK. Oficjalnie nikt tego jednak nie potwierdza.

- Boimy się o pacjentów. Obawiamy się, że psychiatria w Toruniu zginie. Chorzy trafiają do nas po kilka razy. Tu mają luksus, znają personel. Boimy się też o miejsca pracy. Nie wiemy, co z nami będzie - mówi Maria Guberska, wiceprzewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w WOLP.

Właśnie na podwórzu WOLP w środę spotkały się zainteresowane strony. Była to jakby powtórka z poniedziałkowej burzliwej sesji. Pojawiły się nawet te same transparenty.

Najbardziej szokujące dla pracowników jest to, że do ostatniej chwili nic o planach nie wiedzieli. Uważają, że gdyby nie przyszli na sesję, uchwała zostałaby przyklepana. A tak wprowadzono poprawkę, że ewentualną fuzję mają poprzedzić szerokie konsultacje.

 

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Od 1 lipca w Jabłonce (województwo małopolskie) będzie jeździła karetka pogotowia bez lekarza, tylko z dwoma ratownikami. Lekarze przewidują, że dla ratownictwa medycznego powiatu nowotarskiego będzie to dużym problemem.

Jak podaje "Dziennik Polski", obawy zgłaszają lekarze, którzy uważają, że ratownicy nie mogąc stawiać diagnozy, będą wozić każdego pacjenta na SOR. Kierowcy zwracają uwagę, że ratownicy nie mają dużego doświadczenia w kierowaniu pojazdem uprzywilejowanym.

Wójt gminy protestuje, podkreślając, że konieczne jest zapewnienie bezpieczeństwa 35 tysięcy mieszkańcom, ale i turystom, ludziom przyjeżdżającym na jarmarki, także ze Słowacji. Uważa, że niezbędne jest, aby w Jabłonce stacjonowało specjalistyczne pogotowie ratunkowe.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

W województwie opolskim większość konkursów na świadczenie usług ratownictwa medycznego wygrała prywatna firma. - Publiczne ZOZ-y od początku stały na straconej pozycji w konkursie - mówi nam Norbert Krajczy, senator a jednocześnie dyrektor ZOZ-u w Nysie, który wystąpił do NIK z wnioskiem o kontrolę prawidłowości konkursów na Opolszczyźnie.

I to nie jest jakaś prywatna wendeta, gdyż mój szpital taki kontrakt otrzymał. Być może dlatego, że nikt inny do konkursu na ten rejon oprócz nyskiego ZOZ-u nie wystartował. W trzech rejonach opolskie szpitale odwołały się od wyników konkursu, NFZ ich wnioski oddalił.

Ogólnie wyniki i skutki konkursu są absurdalne. Szpitale dostawały dotacje z funduszy UE na zakup nowych karetek. Jednym z warunków dotacji było zapewnienie, że placówki, które takie wsparcie otrzymały będą przez kolejne 4 lata realizowały kontrakty w ramach świadczeń ratowniczych.
Po dwóch latach część szpitali straciła kontrakty co oznacza, że będą musiały zwrócić otrzymane dotacje. Mówimy tu o kwotach ok. 800 tys. zł.

Tu jednak trzeba podkreślić, że wcześniejsza współpraca tych placówek z płatnikiem przebiegała poprawnie. Nie można im zarzucić złego wykonywania świadczeń, nie zmienił się też obsada czy sprzęt, a skoro tak to chciałbym, że NIK sprawdził dlaczego te szpitale przegrały teraz konkursy.

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account