Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
ImageJedyna karetka reanimacyjna w Końskich (woj. świętokrzyskie) jeździła w tym tygodniu bez lekarza. Zgodnie z przepisami obowiązkowy minimalny personel to lekarz, pielęgniarka, ratownik medyczny i kierowca. Co więcej, kierownictwo pogotowia próbowało oszukać reportera "Prosto z Polski", wzywając na dodatkowy dyżur lekarza, który miał wolny dzień.

Dyrektorka Świętokrzyskiego Centrum Ratownictwa Medycznego nie chciała rozmawiać z dziennikarzami. Sprawą ma zająć się wicemarszałek województwa świętokrzyskiego.

Stacja pogotowia ratunkowego w Końskich jest jedyną w całym powiecie. Dyżuruje tam jedna karetka, pod jej opieką znajduje się 80 tys. mieszkańców.

Źródło i materiał filmowy: wiadomosci.onet.pl

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
Image"Polska Gazeta Krakowska": Krakowska lekarka przyjechała do domu chorego pacjenta, ale nie udzieliła mu pomocy, bo dowiedziała się, że 59-latek choruje na raka. Mężczyzna zmarł, jednak przyczyną zgonu wcale nie był nowotwór, a prawdopodobnie zawał serca.

Teraz dr Magdalena K. usłyszała wyrok roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata za nieumyślne narażenie pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Oskarżona ma też roczny zakaz wykonywania zawodu. Orzeczenie nie jest prawomocne.

- Będę walczyła o podwyższenie kary dla lekarki. Złożę apelację - zapowiada Maria K., wdowa po Eugeniuszu K., oskarżyciel posiłkowy na procesie. Przekonuje, że nie chodzi jej o wsadzenie oskarżonej za kratki, ale eliminację z zawodu. - Nie przez rok, ale przynajmniej przez dwa lata - mówi kobieta. Apelację zapowiada też prokuratura. - Nie możemy się zgodzić z wyrokiem. Z tym, że lekarka działała nieumyślnie. Złożymy odwołanie - potwierdza prokurator Lucyna Salawa z Prokuratury Rejonowej dla Krakowa Nowej Huty.

Maria K. doskonale pamięta dramatyczne wydarzenia, gdy wezwała karetkę pogotowia do męża. Eugeniusz K. cieszył się rodziną i życiem, całe lata pracował jako maszynista. Niespodziewanie pod koniec 2007 r., dowiedział się, że wykryto u niego chłoniaka. 59-latek podjął chemioterapię. Przebiegała prawidłowo. Był po trzech seriach przyjmowania leku, gdy 1 kwietnia 2008 r. źle się poczuł, skarżył się na ból żył i niespodziewanie stracił przytomność. Rodzina rzuciła się na pomoc, podjęto akcję reanimacyjną. Mężczyzna odzyskał świadomość, zaczął oddychać.

Państwo K. wezwali karetkę. Przyjechała lekarka Magdalena K., która pełniła dyżur na Oddziale Pomocy Doraźnej Szpitala Żeromskiego. Byli z nią kierowca i ratownik medyczny. - Powiedziałam lekarce na co mąż się leczy, pokazałam dokumentację, że jest w trakcie chemioterapii - opowiada Maria K. Lekarka podłączyła urządzenie do mierzenia ciśnienia, ale odstąpiła od ratowania pacjenta.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
ImageZakończyła się przeprowadzka gabinetów lekarskich do nowego skrzydła siedziby Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Białymstoku.

Ambulatorium pogotowia jest już w nowym budynku.

- Właśnie przełączamy telefony i już od piątku od godziny 18 zapraszamy do nowych gabinetów - mówi Bogdan Kalicki, dyrektor pogotowia w Białymstoku. Lekarze pogotowia ratunkowego będą przyjmować pacjentów w nowym skrzydle budynku przy ulicy Poleskiej 89.

Wejście do poradni znajduje się od strony parkingu przy ulicy Botanicznej.

Źródło: poranny.pl

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
Image PIERWSZA POMOC: ODCHYLENIE GŁOWY I 30 UCISKÓW NA MINUTĘ
 Na policję zgłosił się najprawdopodobniej najważniejszy świadek poniedziałkowego karambolu w Bydgoszczy, w którym zginęła 2,5-letnia dziewczynka. Może udałoby się ją uratować, gdyby ktoś pospieszył z pomocą. Nie zrobił tego nikt. Czy powodem tego była znieczulica, strach, a może nieumiejętność pomocy?
 
- Jak człowiekowi, który umiera, można zaszkodzić - mówi Robert Gałązkowski, dyrektor Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. A my przypominamy podstawowy pierwszej pomocy.

W poniedziałek w Bydgoszczy w okolicach Ronda Toruńskiego doszło do karambolu. Rozpędzona ciężarówka wjechała w samochód osobowy. Auto uderzyło w stojący przed nim pojazd, a ten - w kolejną ciężarówkę. Policja cały czas prosi o kontakt osoby, które były jego świadkami.

Kierowca zgłosił się na policję

Jest już pewien odzew. Jak poinformowała Monika Chlebicz, rzeczniczka kujawsko-pomorskiej policji, w piątek na policję zgłosiła się kobieta, która była kierowcą srebrnego samochodu - auta, które bezpośrednio przed wypadkiem zepchnięte zostało przez ciężarówkę na chodnik. Kobieta została już przesłuchana przez funkcjonariuszy.

Znieczulica czy niewiedza?

Po wypadku, jak zawsze, pojawiły się pytania o bezpieczeństwo na drogach. Ale nie tylko. Dlaczego po zderzeniu samochodów żaden ze świadków nie przyszedł z pomocą? Psycholodzy i socjolodzy mówią, że przyczynami może być nie tylko tzw. społeczna znieczulica, ale także nieumiejetność udzielania pierwszej pomocy.
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

ImageMilion złotych - tyle potrzeba na budowę lądowiska dla helikopterów przy Szpitalu Powiatowym w Wadowicach. Pieniędzy tych nie ma ani szpital, ani samorząd powiatu, któremu podlega lecznica.

Radni co prawda zarezerwowali na ten cel ok. 60 tys. zł to jednak tylko niewielki procent potrzebnej kwoty. Szansą na realizację inwestycji jest dotacja z unijnych funduszy. Dyrekcja szpitala zapowida, że wkrótce wystąpi z wnioskiem o takie wsparcie.

By tak się stało szpital musi jeszcze zamknąć projekt budowy lądowiska. A prace przy nim trwają już 3 lata.

ZZOZ w Wadowicach to jeden z niewielu już szpitali w Małopolsce, który nie posiada miejsca do lądowań śmigłowców. W nagłych wypadkach maszyny siadają na miejskim stadionie sportowym. Droga od obiektu do szpitala prowadzi jednak przez pół miasta, co dodatkowo wydłuża czas transportu.

Jak już kilkakrotnie pisaliśmy, przygotowanie budowy przyszpitalnych lądowisk dla śmigłowców wymaga dobrej znajomości przepisów projektowych.

– To nie może być tylko kawałek "wylanego" betonu. Operacje startów i lądowań nie mogą stwarzać zagrożenia. Lecąc do lądowiska przy szpitalu, musimy być pewni, że nie zagraża nam i pacjentowi żadne niebezpieczeństwo, także ludziom znajdującym się na ziemi w okolicach miejsca lądowania śmigłowca – mówił nam Leszek Sawicki, zastępca dyrektora ds. operacyjno-szkoleniowych Lotniczego Pogotowia Ratunkowego (LPR).

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account