- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 5059
Jak zapowiada dyrekcja nowosądeckiej placówki, przetarg na wykonawcę budowy lądowiska dla śmigłowców ratowniczych powinien zostać rozstrzygnięty w ciągu najbliższego miesiąca. Inwestycja ma być sfinalizowana jeszcze w tym roku.
Lądowisko dla helikopterów powstanie naprzeciwko szpitala. Obiekt będzie dysponował betonową płytą do lądowania o wymiarach 35 na 35 m. Zostanie też wyposażony w oświetlenie nawigacyjne i urządzenia umożliwiające lądowanie w warunkach ograniczonej widoczności.
Całkowity koszt budowy lądowiska wyniesie 2,36 mln zł, z czego ponad 2 mln zł stanowi dofinansowanie z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.
Źródło: rynekzdrowia.pl
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 5918
– Oliwka upadła i rozcięła głowę. Na pogotowiu opatrzyli ranę i zawieźli nas do szpitala. Trzeba było założyć szwy. Lekarz odmówił – żali się Agata Bednarz.
Pięcioletnia Oliwia wracała z mamą z kościoła. Niedaleko pogotowia potknęła się. Upadając zahaczyła
o kiosk ruchu i rozcięła głowę. Trafiła na pogotowie.
– Córka bardzo krwawiła. Ratownicy ją opatrzyli, oczyścili ranę i przykleili plaster – mówi Agata Bednarz. – Wsadzili nas w karetkę i zawieźli do szpitala. Zachowali się bardzo profesjonalnie. Ale już w szpitalu – lekarz odmówił pomocy. Powiedział, że trzeba założyć szwy. On się tego nie podejmie. Odesłał do Szczecina, do szpitala dziecięcego.
Skontaktowaliśmy się ze szpitalem św. Jerzego w Kamieniu Pomorskim. Dyrektor Jarosław Specjalski próbował tłumaczyć swojego lekarza.
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 5761
Ratownicy na motorach z Fundacji R2 ponownie będą pomagać ofiarom wypadków drogowych na ulicach Krakowa. Wojewoda małopolski podpisał z nimi w poniedziałek kolejną umowę. Zgodnie z nią ratownicy z Fundacji R2 będą działać w ścisłym porozumieniu z Centrum Powiadamiania Ratunkowego obsługującym numer 112. Będą wzywani na miejsce zdarzenia przez dyspozytora CPR jeśli uzna on, że sytuacja tego wymaga. Równolegle dyspozytor będzie przekazywał informację o zdarzeniu Krakowskiemu Pogotowiu Ratunkowemu i innym służbom.
Ratownicy na motocyklach i rowerach będą patrolować ulice od kwietnia do października. Początkowo na zasadach wolontariatu, jednak wojewoda Stanisław Kracik zapowiedział, że od lipca wesprze ich finansowo.
Pierwsze porozumienie w sprawie współpracy wojewoda małopolski Stanisław Kracik zawarł z ratownikami na motorach rok temu. W ubiegłym roku przeprowadzili oni ponad sto interwencji w wypadkach, w których zagrożone było życie ludzkie. - Połowa z nich zakończyła się bez konieczności wzywania karetki pogotowia. Średni czas dojazdu ratownika wynosił poniżej 3 minut - powiedział w poniedziałek jeden z sygnatariuszy umowy - koordynator ratowników i prezes Fundacji R2 Jarosław Maj.
Wojewoda małopolski jest zadowolony ze współpracy. - Po ubiegłym roku byliśmy bardzo dumni z ratowników. W tym roku mam świadomość, że na samych gestach poprzestać nie możemy. Od lipca będziemy mieli nową sytuację, ponieważ zostanie zakończone postępowanie kontraktowe w ramach ratownictwa medycznego. Mam nadzieję, że z tych pokontraktowych oszczędności będę miał również możliwość wesprzeć R2 finansowo. Dobra wola, zaangażowanie i poświęcenie ma swoje granice - powiedział wojewoda.
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 8004
Pacjent jest jeszcze w domu lub w karetce, ale elektrokardiogram z zapisem pracy jego serca w tym samym czasie analizują lekarze z oddziału kardiologii inwazyjnej w krośnieńskim szpitalu wojewódzkim lekarze. Stało się to możliwe, dzięki wprowadzanemu systemu teletransmisji danych. Zaoszczędzony czas, to większe szanse na przeżycie. - Dla pacjentów z zawałem liczy się tzw. złota godzina czyli 60 minut od wystąpienia bólu. Jeśli w ciągu tych kilkudziesięciu minut chory trafi na salę zabiegową w pracowni hemodynamiki jego szanse na uratowanie życia i powrót do zdrowia są bardzo duże. Im szybciej zostanie zdiagnozowany i zostanie podjęte leczenie tym lepiej - mówi dr Janusz Szczupak ordynator oddziału kardiologii inwazyjnej w Wojewódzkim Szpitalu Podkarpackim w Krośnie.Złota godzina, to pożądany standard. Tymczasem nasza rzeczywistość bardzo często wygląda tak - do pacjenta przyjeżdża karetka, lekarz lub coraz częściej ratownik medyczny stawia wstępną diagnozę - zawał. Pacjent jest przewożony do szpitala, trafia na szpitalny oddział ratunkowy. Tu musi go zdiagnozować kardiolog, który akurat jest na oddziale lub wykonuje zabieg. Mijają cenne minuty, szanse pacjenta maleją. Gdy trafi wreszcie do pracowni hemodynamiki, jego serce jest już poważnie uszkodzone.
- To się wkrótce powinno zmienić. Wprowadzamy system Lifenet, dzięki któremu mamy możliwość diagnozowania na odległość - wyjaśnia dr Szczupak.
Działanie systemu polega na tym, że zespół pogotowia ratunkowego wykonuje EKG chorej osoby, a następnie za pomocą telefonu komórkowego przesyła jego zapis do szpitala. Tam dyżurujący w pracowni hemodynamicznej kardiolog ocenia kondycję pacjenta i podejmuje decyzję o tym, gdzie powinien trafić. - Zyskujemy cenne minuty, bo pacjent może trafić od razu do nas na oddział. Nie musi przechodzić przez SOR. A my wiedząc, że za chwilę będziemy mieć pacjenta wymagającego natychmiastowej interwencji możemy się przygotować na jego przyjęcie, zakończyć albo przełożyć inny zabieg - mówi ordynator. Dzięki temu, że EKG ocenia lekarz kardiolog, pacjent nie musi się już obawiać, że ratownicy medyczni, których jest coraz więcej w karetkach przeoczą jakieś objawy.
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 4461
Od stycznia "Dziennik Polski" informuje o kontrowersjach, wywołanych nową metodą rozdziału pieniędzy pomiędzy przychodnie i szpitale.
Kontrakty, kosztem przychodni sprawdzonych od lat, otrzymało wiele nowych placówek. Na nic zdały się tysiące podpisów pod petycjami o zmianę decyzji. Fundusz pozostał nieugięty. Zapewniał jednocześnie, że zwyciężyli najlepsi.
Niestety, dziś, zgodnie z naszymi przewidywaniami, okazuje się, że niektóre placówki nie są przygotowane do leczenia pacjentów. Główny powód to brak kadry medycznej. Do tego wniosku doszedł w końcu sam NFZ, który przeprowadził kontrole w 43 małopolskich placówkach Obecnie trwa kontrola m.in. w szpitalu w Tuchowie.
Dlaczego dopiero teraz okazuje się, że brakuje fachowego personelu? Niektórzy szefowie przychodni i szpitali wprowadzili NFZ w błąd, przekonując w dokumentacji ofertowej, że są w stanie zapewnić opiekę medyczną na wymaganym poziomie. Najczęściej stosowanym wybiegiem było wpisywanie do dokumentacji tzw. martwych dusz, czyli danych personalnych lekarzy, którzy w danej przychodni nie pracują. Ale winni są też lekarze, którzy na to przystali.
Podczas ostatniego, niezwykle burzliwego posiedzenia Rady Społecznej małopolskiego NFZ nawet jego dyrektor Barbara Bulanowska nie kryła oburzenia taką postawą.
