Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Jak informuje Augustow24.pl gmina Raczki to drugi w województwie podlaskim samorząd, który włączył się do ogólnopolskiego projektu, w którym bierze udział już prawie 9000 uczniów. W ramach projektu dzieci z klas 0-III szkół z Gminy Raczki otrzymały odblaskowe zawieszki wraz ze spersonalizowanymi kartami ICE zawierającymi dane opiekunów, niezbędnymi do szybkiego kontaktu z nimi w sytuacji, gdy dziecko uczestniczy w wypadku.

W uroczystej gali, która odbyła się we wtorek 29 października Szkole Podstawowej w Raczkach wzięli udział uczniowie ze szkół w Raczkach i Kuriankach. Projekt objął 300 dzieci, które zostały wyposażone w nowatorskie karty ICE (In Case od Emergency) przygotowane według międzynarodowych standardów znanych ratownikom na całym świecie. Jest to przyczepiane do uczniowskiego plecaka odblaskowe etui z telefonicznymi numerami kontaktowymi opiekunów, których należy zawiadomić w razie konieczności.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Trzy nowe ambulanse i nowoczesny sprzęt medyczny dostało poznańskie pogotowie ratunkowe. Kosztowały około miliona złotych. Ratownicy nie kryją radości z nowych karetek - czytamy w fakt.pl

Nowoczesne karetki kupił wielkopolski urząd marszałkowski za pieniądze z Unii Europejskiej. - Ambulanse i sprzęt będą wykorzystywane w niesieniu pomocy mieszkańcom stolicy województwa oraz powiatu poznańskiego - tłumaczy Anna Parzyńska-Paschke (39 l.) z urzędu marszałkowskiego.

Mercedesy z respiratorami będą stacjonować w Poznaniu, Kórniku oraz Pobiedziskach. Karetka średnio jest w stanie funkcjonować około pięciu lat. W tym czasie przejeżdża aż 700 tysięcy kilometrów. Potem trzeba ją wymienić na nową. - Rejonowa Stacja Pogotowia Ratunkowego w Poznaniu posiada 22 zespoły wyjazdowe. Do pacjentów wyjeżdżają około 200 razy na dobę - podsumowuje Anna Parzyńska-Paschke.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Jak informuje wyborcza.pl w Polsce w systemie ratownictwa medycznego bez ustalonych zasad postępowania etycznego wobec pacjentów pracowało około 15 tys. osób. Wreszcie się to zmieniło - krakowscy ratownicy napisali pierwszy w historii kodeks etyki.

W przeciwieństwie do lekarzy i pielęgniarek, którzy od dawna mieli spisane zasady postępowania zawodowego, ratownicy działali w próżni. Nawet jeśli ze strony etyków i części lekarzy słychać było narzekania, że kodeks lekarski to kraina frazesów i "mowa trawa" (jak pisał prof. Jan Hartman), to lepiej było mieć taki niż żadnego.

Kodeks ratowników jest konkretny. - Chcieliśmy wszystko zapisać w prostej formie. Chcieliśmy mieć ustalone zasady i sposób postępowania. Opisać etos naszej pracy - wyjaśnia Andrzej Kopta, wiceprezes Społecznego Komitetu Ratownictwa Medycznego. Kodeks konsultowali prawnicy, etycy, lekarze, ludzie Kościoła. Obowiązuje od niecałych dwóch tygodni.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Zaangażowanie, odwaga, poświęcenie, waleczność oraz chęć niesienia pomocy, to cechy, które wyróżniają ludzi, od których zależy zdrowie, a nawet życie witkowian. Serwis slupca.pl przedstawia historię ratowników medycznych, dzięki którym wielu z nas dostało drugą szansę od losu.

– Ośmiomiesięczne dziecko gryzło kość, którą dała mu mama, bo wychodziły mu ząbki. Odłamała się końcówka chrząstki. Kiedy dojechaliśmy na miejsce, dziecko było już sine i nie oddychało – opowiada ratownik.
Ratownicy medyczni, których odwiedziliśmy we wtorkowy poranek to Arleta Kujawa i Kamil Banaszak. Na co dzień miejscem ich pracy jest również Witkowo, a dokładnie kompleks w budynku Urzędu Gminy i Miasta przy ulicy Gnieźnieńskiej, gdzie stacjonują. Z ratownictwem medycznym związani są kolejno 6 lat i 2,5 roku. O swoim zawodzie mówią z niezwykłą pasją, która wypełnia ich życie.

- Jest to zamiłowanie do niesienia pomocy. Nie traktujemy tego jako sposób na życie. Jest to coś więcej niż zawód. Lubimy pomagać innym ludziom – mówi Arleta.
Prace ratowników poprzedzone zostały studiami, które przygotowały ich do wypełniania życiowej misji. Zdobyta tam wiedza pozwala im teraz na wykorzystanie jej w praktyce.
- Nasze studia wyglądają tak samo jak lekarskie. Jest ten sam dział tematyczny i taka sama liczba godzin, ale po ich ukończeniu mamy mniejsze kwalifikacje niż lekarze – opowiada Kamil.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Centra powiadamiania ratunkowego w całej Polsce przyjmują obecnie ok. 27,5 mln telefonów rocznie. Po uruchomieniu całego systemu będzie ich dwa razy więcej. Jednak - jak podaje resort administracji - jedynie 20 proc. zgłoszeń wymaga wysłania pomocy.

Dlatego tak ważne jest, by dyspozytorzy (docelowo ma ich pracować w centrach 1365) potrafili odróżnić fałszywe alarmy od prawdziwych sytuacji, aby nie wysyłać bez potrzeby lekarzy i strażaków - informuje Dziennik Polski.

Dyspozytorzy pracujący w CPR-ach muszą znać co najmniej jeden język obcy. Będą szkoleni według tych samych zasad w całym kraju. Wszystkie rozmowy i zgłoszenia będą nagrywane i przechowywane przez co najmniej 3 lata.

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account